Budujemy Dom

Strefa magazynu / Budujemy Dom 04/2007

Kup bieżący numer Kup e-Wydanie Zaprenumeruj e-Prenumerata Na tablety

Dom drewnem malowany

Ciemne, zaniedbane domy, opuszczone przez uchodzących „za chlebem do Hameryki” górali, straszące powybijanymi szybami i zaniedbanym otoczeniem, gdzieś w szparach między płazami, chowają okruchy dawnych wspomnień. Ktoś stare gonty zamienił na eternit lub blachę... Dzieło sztuki Stanisława Witkiewicza, dwór w stylu zakopiańskim dla rodziny Pawlikowskich. Przykład szacunku i uwielbienia dla góralszczyzny. Jodeł, którym domostwo...
Ciemne, zaniedbane domy, opuszczone przez uchodzących „za chlebem do Hameryki” górali, straszące powybijanymi szybami i zaniedbanym otoczeniem, gdzieś w szparach między płazami, chowają okruchy dawnych wspomnień. Ktoś stare gonty zamienił na eternit lub blachę...
Dzieło sztuki Stanisława Witkiewicza, dwór w stylu zakopiańskim dla rodziny Pawlikowskich. Przykład szacunku i uwielbienia dla góralszczyzny. Jodeł, którym domostwo zawdzięcza swą nazwę dawno już nie ma, ale od czego wyobraźnia...
Willa „pod Jedlami” słynie z bogatej ornamentyki, w której dominują elementy roślinne. S.I. Witkiewicz nie tylko zachwycił się architekturą góralską, ale także sztuką i zdobnictwem, co widać w tym domu na każdym kroku.

Niby nic ciekawego, niby tylko podmurówka z kamienia i ściany z drewna, ale jednak coś jest na rzeczy, że jako budulec domów od wieków właśnie drewno i kamień przypadły ludziom do serca.

Od redakcji
Zastanawialiśmy się, czy ten artykuł może zainteresować Czytelników BD, wszak nie zamierzamy propagować stylu zakopiańskiego na przykład na Mazowszu. A może jednak... Jakieś elementy tego stylu mogą pobudzić wyobraźnię, która podsunie własne pomysły. A poza tym, łatwiej nam będzie zrozumieć, co „gra w duszy” górali, którzy przecież są najwyżej cenionymi budowniczymi domów w wielu miejscach Polski.

Tę miłość do drewna wyjątkowo daje się odczuć na Podhalu, gdzie kamień zapewniał stabilność budowli i poczucie bezpieczeństwa jej mieszkańcom, a drewno dawało ciepło i przytulność. Tanie to były materiały i ogólnie dostępne, szczególnie drewno, a to dlatego, że wielopokoleniowa tradycja – wywodząca się jeszcze z czasów Rzeczypospolitej i królewszczyzny – nadawała góralom prawo korzystania z tatrzańskich lasów. Do budowy domów wybierano drzewa wysokie i proste, o pniach grubych i mocnych, jakich w Tatrach nie brak. Początkowo były to jodły, z czasem świerki, a zdarzało się, że niektóre elementy, najczęściej zdobnicze, wykonywano z modrzewia. Dobrze widziane były jasne ściany, które nadawały domowi schludny wygląd, dlatego z czasem góralskie domy budowano już tylko ze świerka, gdyż podatna na działania atmosferyczne jodła, ciemniała zbyt szybko. Gaździny w słynnym Chochołowie, do dziś podtrzymują tradycję mycia chałup, żeby zachowały jasny, żywy kolor świeżego drewna.

Domy góralskie

nie były podpiwniczone i nic w tym dziwnego, bo gliniasto-kamieniste podłoże, omywane często przez cieki wodne, nie gwarantowało stabilności konstrukcji. Fundamenty nie były całe kamienne – tworzyły je wkopane w narożnikach kamienie zwane peckami. Ściany robiono z przepołowionych bali, czyli płazów, wiązanych w narożnikach metodą na węgieł. Mech, którego zadaniem było uszczelnienie szpar, z czasem zastąpiono skręconymi w warkocz wiórami, zwanymi wełnianką. Domy stawiano tak, by miały wyjście na południe, z lekkim odchyleniem na wschód. Przed złośliwymi wiatrami i utratą ciepła domostwo zabezpieczały małe okna i drzwi. Spadziste (żeby nie zalegał na nich śnieg) dachy góralskich chałup kryto gontem, ale zdarzała się też kombinacja słomy i desek, choć były to konstrukcje słabe i nie spełniały swojego zadania w zderzeniu z niedogodnościami pogodowymi.

Naznaczone surowością kamienia i drewna piękno tych domostw okazało się niezwykłym bodźcem dla inspiracji architektów, którzy wraz z falą cyganerii krakowskiej, zaczęli na przełomie XIX i XX wieku przybywać do Zakopanego. Odkrycie przez dr. Tytusa Chałubińskiego „cudownych” właściwości leczniczych tego miasta rozpoczęło nową kartę w architektonicznej kronice Zakopanego. Jak grzyby pod deszczu – wzorowane na domostwach bogatych górali, ryzowane w serca, gwiazdy i motywy roślinne – zaczęły powstawać drewniane wille. W 1886 roku przyjechał tu także, nękany gruźlicą, Stanisław Witkiewicz, malarz, architekt, pisarz, teoretyk sztuki, późniejszy twórca stylu opartego na ludowym wzornictwie góralskim, nazwanego stylem zakopiańskim. Zapierający dech w piersiach dom na Kozińcu – „Willa pod Jedlami” – zaprojektowany przez niego dla rodziny Pawlikowskich, jest typowym przykładem tego stylu. Monumentalna, kamienna podmurówka posadowionego na stoku domu, osiąga miejscami wysokość 4 metrów, co nadaje budowli niezwykle majestatyczny charakter. Ciemne drewno przechodzi tu w kamień tak, jak niebo niespodziewanie przeistacza się w strome turnie i wydaje się, że inaczej być już nie może, bo jeśli tatrzańska przyroda stworzyła taką kompozycję, to człowiek może ją tylko powielać.

Z zewnątrz trudno doliczyć się kondygnacji, bo wychodzące na wszystkie strony świata okna mylą wzrok, ściągając go ku oryginalnym elementom zdobiącym kalenic i dachów. Do domu prowadzi wiele drzwi – są mniej paradne, służbowe, aż po bogato wykończone, które prosto spod bramy lub krętymi schodach ukrytymi za rzeźbioną balustradą werandy – wiodą do tajemniczego wnętrza., Liczna i porozrzucana po całym świecie rodzina Pawlikowskich mieszka tu do dziś.

Na każdym kroku widać dbałość mieszkańców o wizerunek „Willi pod Jedlami”, nawet drewniane drzwi, które wyglądają na nieużywane, mają ślady niedawnego remontu. Magdalena Samozwaniec tak pisała o domu na Kozińcu, w którym zamieszkała jej siostra, poetka Maria Pawlikowska, synowa Jana Gwalberta seniora, dla którego ów dom powstał: „Przez wielkie okna widać Tatry o zaśnieżonych szczytach. Jest też ciężka kotara, jakiś stary kilim w fioletowych tonach. Weneckich świeczników nie ma, są za to drewniane”. Jak wynika ze wspomnień samej Marii, dom rodzinny jej męża jawi się jako ponure dworzyszcze, pełne dziwnych, pobudzających wyobraźnię odgłosów: „Po korytarzach słyszała poetka jakieś kroki, które podchodziły pod drzwi i milkły. Nad drewnianym pułapem coś łomotało dziwnie – nietoperz... kot?... Drzwi otwierały się same i z trzaskiem zamykały (...) Nie było chwili, aby coś człowieka nie przestraszyło, nie zaniepokoiło”. („Maria i Magdalena”, M. Samozwaniec, Kraków 1956)

Katarzyna Lewańska-Tukaj

Ciąg dalszy artykułu w formacie pdf:


Pobierz wersję pdf: Dom drewnem malowany
Dalszy ciąg artykułu w wydaniu papierowym Budujemy Dom 04/2007
Kup ten numer
Wydanie papierowe Wydanie elektroniczne Przejrzyj ten numer

Budujemy Dom 04/2007

Kup ten numer
Wydanie papierowe Wydanie elektroniczne
Pozostałe artykuły
Klub Budujących Dom


Wypełniaj ankiety i zbieraj punkty
na bezpłatną prenumeratę
i inne nagrody

  • Polecamy również
    Czas na Wnętrze Vademecum Domu Energooszczędnego ABC Budowania Dom Polski Wnętrza Twój Dom Twój Styl
Wydanie tabletowe
Budujemy Dom
Mamy dla Ciebie prezent!
Zapisz się do bezpłatnego newslettera BudujemyDom.pl i pobierz GRATIS elektroniczne wydanie miesięcznika "Budujemy Dom".
W każdy czwartek otrzymasz darmowy
poradnik budowlany, a w nim:
  • aktualności z rynku budownictwa jednorodzinnego,
  • porady budowlane,
  • najciekawsze tematy z forum.budujemydom.pl,
  • zapowiedź raportu miesiąca dostępnego w serwisie
    w pełnej wersji.

Czas na wnętrze