Budujemy Dom

Strefa magazynu / Budujemy Dom 10/07

Kup bieżący numer Kup e-Wydanie Zaprenumeruj e-Prenumerata Na tablety

Rezydencja na dachu

Wjeżdżając do Jastrzębia Zdroju od strony szosy łączącej Katowice z Cieszynem i Wisłą nie można nie zauważyć dziwnej, futurystycznej konstrukcji wzniesionej na dachu jednego z bloków, które stoją po lewej stronie drogi. Przy ulicy Północnej Jerzy Godlewski – detektyw z Hamburga, postanowił zrealizować swoje marzenia. Nad małymi blokowymi mieszkankami powstaje dom-ogród, w którym miejsce mebli zajmą rośliny, a woda i światło będą kształtowały przestrzeń.


30_bd10_07_mBohater tej opowieści jest z wykształcenia budowlańcem, ale od dwudziestu lat prowadzi w Hamburgu biuro śledcze. Pracuje dla organów ścigania, dużych firm ubezpieczeniowych oraz banków. Często powtarza, że świat złodziei, międzynarodowych oszustów oraz hochsztaplerów, to gigantyczne szambo, w którym zmuszony jest nurzać się niemal codziennie. Budowę w Jastrzębiu traktuje jak odskocznię od ponurej rzeczywistości i z przyjemnością patrzy jak jego projekt nabiera powoli kształtu.

– Sądzę, że marzenie o budowie domu tkwi w duszy niemal każdego człowieka – mówi Jerzy Godlewski. – Niemal wszyscy młodzi ludzie, z którymi rozmawiam mają takie plany. Życie, praca zawodowa, a wreszcie możliwości finansowe weryfikują później te zamierzenia, ale fakt pozostaje faktem. W młodości nie byłem pod tym względem wcale oryginalny. Także chciałem postawić piękny dom i dopiero praca na Zachodzie sprawiła, że nieco zmieniłem plany.

Detektyw wyemigrował z kraju w roku 1986 do Szwajcarii (jak i dlaczego to temat na osobny reportaż). Wówczas nie był jednak jeszcze detektywem. Dzięki wykształceniu budowlanemu znalazł zatrudnienie w biurze architektonicznym. Wykonywał projekty dla niezwykle utytułowanego mistrza tej branży i wówczas po raz pierwszy zetknął się z ideą budowy apartamentów na dachach budynków.

– Dawało to możliwość zaplanowania dużych tarasów, rozległych ogrodów z drzewami oraz niebanalnej stylistyki. Zleceniodawcy byli ludźmi niezwykle bogatymi, którzy zupełnie nie liczyli się z kosztami. Dla projektanta była to rzadka możliwość, aby trochę „zaszaleć” i zrobić coś naprawdę oryginalnego. W Polsce projektowało się wówczas niemal wyłącznie betonowe klocki, więc satysfakcja była podwójna. Klienci, dla których pracowałem traktowali temat kosztów planowanej budowy jako absolutnie drugorzędny. Dla nich liczył się tak naprawdę efekt.

To co powstawało miało zapierać dech w piersiach i świadczyć o prestiżu. Zamiast pytać o cenę pytali na przykład, czy da się zrobić tak, aby…  powstał na dachu wielki taras porośnięty drzewami. Koszty nie stanowiły żadnej przeszkody, a to stwarzało wspaniałe możliwości na polu technicznym. Dla klientów biura, w którym pracowałem było oczywiste, że jeśli dźwig czterdziestometrowy będzie zbyt niski, to przyjedzie inny chociażby osiemdziesięciometrowy. A to, że najbliższe takie urządzenie znajduje się w odległości 500 kilometrów od budowy  nie stanowiło problemu. Inwestor stwierdzał po prostu, że trzeba go przywieźć, albo nawet kupić i na tym kończyła się cała dyskusja.

W takich warunkach, przy braku jakichkolwiek barier wyobraźnia każdego projektanta zaczyna pracować zupełnie inaczej. Miałem to szczęście i udało mi się zaprojektować kilka niezwykłych apartamentów i co ważne zobaczyć je później zrealizowane. Po takich doświadczeniach zaprojektowanie i wzniesienie domu wydawało mi się najzwyczajniej w świecie banalne. Nie było w tej idei żadnego wyzwania technicznego ani designerskiego.

Nadbudowa wykonywana przez Jerzego Godlewskigo ma spore rozmiary i z całą pewnością nie można by jej wykonać na każdym budynku. Blok, na którym powstaje ma swoją „burzliwą” historię. W latach 80. w Jastrzębiu Zdroju przy ulicy Północnej powstały fundamenty pod fabrykę włókienniczą. Inwestycja skończyła się jednak na tym etapie i nikt jakoś nie palił się, aby ją kontynuować.

Rozgrzebaną budowę kupiła w początkach lat 90. spółdzielnia mieszkaniowa. Na solidnych fundamentach fabryki postanowiono wznieść blok mieszkalny. Opracowana przez katowicki „Miastoprojekt” skomplikowana konstrukcja umożliwiała postawienie budynku o wysokości dziesięciu pięter. Budowa zakończyła się jednak już na piątym. Dzięki temu kilka lat później Jerzy Godlewski mógł przystąpić do wznoszenia swej niezwykłej nadbudowy. Fundamenty i ściany nośne budynku miały bowiem bardzo duży zapas wytrzymałości.

– Dlaczego postanowiłem budować w Jastrzębiu? To proste! Jak niemal każdy człowiek jestem sentymentalny – stwierdza detektyw. – Tutaj się przecież wychowałem, tutaj chodziłem do szkoły. Tutaj wreszcie mieszkają moi rodzice. Zanim zacząłem myśleć o nadbudowie, kupiłem w tym bloku na solidnych fundamentach  mieszkanie. Nie chciałem, aby podczas moich wizyt w Polsce matka i ojciec musieli wysłuchiwać, czym się zajmuję i jak mroczne są to sprawy.

Starałem się izolować swoją rodzinę od tych wszystkich brudów. Przez długi czas sądzili, że sprzedaję po prostu polisy na życie i dlatego tak często rozmawiam z ubezpieczalniami. Mieszkanie kupiłem w pierwszej połowie lat 90. Mniej więcej w tym samym czasie firmy ubezpieczeniowe i banki, z którymi współpracuję, zaczęły się przymierzać do wejścia na polski rynek. Pojawiły się więc sugestie, abym zorganizował na Śląsku biuro i ochraniał owe inwestycje, tak jak robię to w Niemczech. Początkowo zainteresowałem się powierzchniami handlowymi, które znajdują się na parterze bloku, na którym powstaje obecnie moja inwestycja.

Niestety warunki finansowe zaproponowane przez właściciela były… delikatnie rzecz ujmując mało korzystne. Kiedy jednak myślałem jeszcze o kupnie owych powierzchni handlowych miałem okazję zapoznać się z projektem budynku. Wówczas odkryłem jak potężne zapasy nośne tkwią w jego fundamentach. Wtedy zacząłem myśleć o nadbudowie. Początkowo miała być znacznie mniejsza, a jej najważniejszym elementem miał być ogromny taras pokryty roślinnością. Zbiegło się to w czasie z likwidacją jednego z zaprojektowanych przeze mnie szwajcarskich ogrodów dachowych.

Nowy właściciel bardziej cenił możliwość powiększenia powierzchni biurowej niż wielkie drzewa. Przepiękny podniebny park został wycięty w pień niemal na moich oczach. Przyrzekłem sobie, że spróbuję jeszcze raz. No i… spróbowałem w Jastrzębiu.

Wstępne szkice zaczęły powstawać na długo przed tym zanim zapadła ostateczna decyzja o budowie. Początkowo Jerzy Godlewski chciał powielić niższe kondygnacje (jeśli chodzi o formę zewnętrzną), a wszystkie niezwykłości miały być ukryte wewnątrz. Jedyną ekstrawagancją miał być ogród na dachu. W pewnym momencie detektyw stwierdził jednak, iż szkoda marnować niespodziewaną szansę jaką dał mu los.

– Mówimy o dachu, który ma 70 metrów długości i ponad 20 szerokości! – podkreśla. – W ostatecznym projekcie doszło do tego jeszcze około 20 metrów wysokości. Wydawało mi się, że wybudowanie „klocka” o tych wymiarach będzie przeraźliwie nudne i nie zaspokoi moich ambicji twórczych. Stwierdziłem więc, że podejdę do problemu zupełnie inaczej i stworzę projekt futurystyczny o niezwykłej konstrukcji oraz kształtach. Od początku było dla mnie jasne, że dużą rolę w mojej wizji odegrają duże przeszklone powierzchnie. Jestem bowiem miłośnikiem roślinności. Wnętrza, w których mieszkam są umeblowane krzewami, drzewkami, kwiatami… Oczywiście są też jakieś niezbędne dodatki takie, jak chociażby fotele, kanapy, stół, ale… ale nie są one najważniejsze. Otaczam się roślinnością i zwierzętami.

Mówiąc to Jerzy Godlewski wskazuje na duże terrarium z zielonym legwanem.

– Na przykład dla niego powstaje w nadbudowie specjalne miejsce z fosą, gdzie będzie mógł swobodnie buszować wśród zieleni. Gdyby nie to, że lubi wspinać się po krzewach, które przy okazji łamie i niszczy, to już teraz biegałby wolno. Myślę, iż będzie szczęśliwy na nowym miejscu.

Pobierz wersję pdf: Rezydencja na dachu

Dalszy ciąg artykułu w wydaniu papierowym Budujemy Dom 10/07Zamów ten numer

Budujemy Dom 10/07

Do październikowego numeru Budujemy Dom dołączamy Osobisty Dziennik Budowy – notes służący do ciągłej analizy kosztów. Zawiera on bardzo praktyczne więcej...

Zobacz inne numery
Pozostałe artykuły
Newsletter BudujemyDom.pl
Zapisz się do naszego bezpłatnego newslettera i otrzymuj najświeższe informacje prosto na Twoją skrzynkę e-mailową.
Miesięcznik Budujemy Dom - wersja elektroniczna gratis!
Zapisz się na bezpłatny newsletter BudujemyDom.pl, a otrzymasz najnowszy numer miesięcznika Budujemy Dom w wersji elektronicznej. Do rozdania mamy 50 egzemplarzy. Ty otrzymasz jeden z nich całkowicie za darmo.
Dlaczego warto się zapisać?
Aktualności z rynku budownictwa jednorodzinnego, porady budowlane, najciekawsze tematy z forum.budujemydom.pl, zapowiedź tematu tygodnia oraz raportu miesiąca dostępnego w serwisie w pełnej wersji.
x

Zamknij okno x
Newsletter
Zapisz się do naszego bezpłatnego newslettera i otrzymuj najświeższe
informacje prosto na Twoją skrzynkę e-mailową.
Budujemy Dom - wersja elektroniczna gratis!
Zapisz się na bezpłatny newsletter BudujemyDom.pl, a otrzymasz najnowszy numer miesięcznika Budujemy Dom w wersji elektronicznej. Do rozdania mamy 50 egzemplarzy. Ty otrzymasz jeden z nich całkowicie za darmo.     
Dlaczego warto się zapisać?
- aktualności z rynku budownictwa jednorodzinnego;
- porady budowlane;
- najciekawsze tematy z forum.budujemydom.pl;
- zapowiedź tematu tygodnia oraz raportu miesiąca dostępnego w serwisie w pełnej wersji.
Zapisz się do newslettera
Klub Budujących Dom


Wypełniaj ankiety i zbieraj punkty
na bezpłatną prenumeratę
i inne nagrody

  • Polecamy również
    Czas na Wnętrze Vademecum Domu Energooszczędnego ABC Budowania Dom Polski Wnętrza Twój Dom Twój Styl
Wydanie tabletowe