Budujemy Dom

Strefa magazynu / Budujemy Dom 5/2008

Kup bieżący numer Kup e-Wydanie Zaprenumeruj e-Prenumerata Na tablety

Układ słoneczny

Projektantowi tego domu powiodła się trudna sztuka adaptacji nietypowej problematycznej działki, jego właścicielom zaś – niełatwe zadanie harmonijnego połączenia nowoczesnej architektury ze stylowym wnętrzem. Efekt nastrojowy i inspirujący...

Układ słoneczny 
Południowo-zachodnie słońce oświetla frontową elewację budynku, wyraźnie służąc jej urodzie: na niebanalnej fasadzie rysuje kreski cieni, dodaje głębi. To nie wróży dobrze – wszak od frontu mamy zwykle sień, pomieszczenia gospodarcze, najwyżej kuchnię; im światło słoneczne jest najmniej potrzebne.

Dlatego stojąc przed furtką, instynktownie oczekujemy niedużych ciemnawych wnętrz i skromnego ogródka – dom „odwrócony plecami do słońca” robi od strony ulicy wrażenie niezbyt wielkiej, za to solidnie ufortyfikowanej budowli. Zasłonięta parkanem parcela jest tu bardzo wąska – przylega do chodnika na długości ledwie 10 metrów.

Tuż za progiem, w przeszklonej sieni przychodzi te zapatrywania zrewidować. Dom jest duży – ma ok. 250 m2 powierzchni, a jego wnętrze natychmiast ujawnia otwarty charakter. Światła tu nie brakuje, jest za to w najlepszym gatunku: łagodne i rozproszone. W dodatku parter dużymi przeszkleniami otwiera się na wcale niemały ogród o łącznej powierzchni 1600 m2. Złudzeniu zamknięcia przed słońcem winne są jedynie architektoniczne sztuczki.

Dworki za burtę

Gospodarze, Hanna i Wojciech, od początku byli zdecydowani na projekt indywidualny. Wystarczyło im kilkanaście lat doświadczeń pod rygorem dawnych norm budowlanych w „typowym” bliźniaku z początku lat dziewięćdziesiątych. Nowy dom miał być wygodny i skrojony na miarę potrzeb. No i była działka – dla odmiany całkiem nietypowa, o planie nieregularnego trapezu, z wjazdem od najatrakcyjniejszej oświetleniowo, południowo-zachodniej strony.

Pierwszy architekt, z którym nawiązali kontakt, okazał się jednak zupełnie pozbawiony intuicji. W odpowiedzi na jasno wyrażone oczekiwania przedstawił sztampową koncepcję dworku, jakich wiele. Trafił kulą w płot – inwestorom nie odpowiadał ani projekt „z matrycy”, nieuwzględniający problematycznych warunków działki, ani – tym bardziej – zaproponowany styl. Banalnych dworków mieliśmy powyżej uszu – śmieje się Wojciech – naoglądaliśmy się ich dosyć, szukając inspiracji w pobliskich miejscowościach.

Los podsunął na szczęście lepsze rozwiązanie: w owym czasie niedaleko powstawał dom córki i zięcia, i choć potrzeby obu rodzin były odmienne, architektura autorstwa Jerzego Hryniewickiego przypadła do gustu także rodzicom. Dzięki inwestycji młodszego pokolenia mieli też okazję poznać sposób współpracy projektanta z klientem – i on również nie budził zastrzeżeń.

Sesje, podczas których omawiano i korygowano wstępne szkice, ciągnęły się przez kilka miesięcy. Ten okres dziś procentuje: dom w pełni respektuje wymogi otoczenia, a także potrzeby i upodobania mieszkańców.

Manewr oskrzydlający

Przestrzenne fortele, którymi posłużył się architekt, nie były sztuką dla sztuki. Miały za zadanie ukryć dużą kubaturę części mieszkalnej i obszernego podwójnego garażu w zgrabnej stylowej bryle, a przy tym oszczędzić jak najwięcej powierzchni ogrodu. I wpuścić wystarczającą ilość światła dziennego do wnętrza domu, na pozór skazanego na niedoświetlenie – jak wiadomo, ogród od wschodu srodze takie zadanie utrudnia.

Projektant złożył budynek z dwóch brył: głównej (o dwóch kondygnacjach, mieszczącej dzienną przestrzeń wspólną i „minimieszkanko” mamy gospodarza, a na piętrze strefę prywatną z sypialniami i pokojem do pracy) oraz mniejszej, jednokondygnacyjnej, w której znalazły się kuchnia i garaż ze sporą antresolą. Oba prostopadłościany, zestawione pod szerokim rozwartym kątem, opiekuńczo „oskrzydliły” ogród.

Pozwoliło to wykreować rozległą, ale przy tym osłoniętą i kameralną ostoję zieleni z dużym wygodnym tarasem. Mogą tu zajrzeć jedynie mieszkańcy sąsiadującego z posesją rzędu szeregowców, a i te widoki są skąpo dozowane przez kurtynę młodych drzew na granicy działki, które uparcie pną się w górę.

Kilka lat temu, u progu budowy, działka była pusta – nie rosło tu nic poza jednym wschodzącym dąbkiem. Gdy ruszyły roboty fundamentowe, sąsiadów ogarnął niepokój; to, co wyłaniało się z wykopu, nie kojarzyło im się z niczym znanym i… lubianym.

Agnieszka Rezler
Pełna wersja artykułu: Układ słoneczny
Dalszy ciąg artykułu w wydaniu papierowym Budujemy Dom 5/2008
Kup ten numer
Wydanie papierowe Wydanie elektroniczne Przejrzyj ten numer

Budujemy Dom 5/2008

Kup ten numer
Wydanie papierowe Wydanie elektroniczne
Pozostałe artykuły
Klub Budujących Dom


Wypełniaj ankiety i zbieraj punkty
na bezpłatną prenumeratę
i inne nagrody

  • Polecamy również
    Czas na Wnętrze Vademecum Domu Energooszczędnego ABC Budowania Dom Polski Wnętrza Twój Dom Twój Styl
Wydanie tabletowe
Budujemy Dom
Mamy dla Ciebie prezent!
Zapisz się do bezpłatnego newslettera BudujemyDom.pl i pobierz GRATIS elektroniczne wydanie miesięcznika "Budujemy Dom".
W każdy czwartek otrzymasz darmowy
poradnik budowlany, a w nim:
  • aktualności z rynku budownictwa jednorodzinnego,
  • porady budowlane,
  • najciekawsze tematy z forum.budujemydom.pl,
  • zapowiedź raportu miesiąca dostępnego w serwisie
    w pełnej wersji.

Czas na wnętrze