Budujemy Dom

Strefa magazynu / Budujemy Dom 9/2014

Kup bieżący numer Kup e-Wydanie Zaprenumeruj e-Prenumerata Na tablety

Zbiorniki akumulacyjne

O zakupie buforu myśli się zwykle dopiero wtedy, gdy w domowej instalacji grzewczej pojawią się problemy z zagospodarowaniem chwilowego nadmiaru ciepła albo sprzęgnięciem ze sobą kilku jego źródeł o różnym charakterze. To błąd – naprawdę warto przyjąć zasadę, że to właśnie zasobnik ciepła jest sercem instalacji grzewczej i na jego bazie ją budować. Pozwala to uniknąć lub rozwiązać wiele problemów, z którymi borykają się na co dzień gospodarze domów.


O buforach ciepła (zbiornikach akumulacyjnych) pisaliśmy w BD 3, nie będziemy więc powtarzać wszystkich argumentów przemawiających za ich wykorzystaniem. Przypomnijmy tylko krótko, że urządzenie to spełnia w systemie grzewczym kilka bardzo istotnych funkcji:

– magazynuje nadwyżki ciepła w okresie, kiedy jego podaż przekracza zapotrzebowanie i oddaje je w sytuacji, gdy ciepła zaczyna brakować;

– może pełnić rolę sprzęgła hydraulicznego (co ponadto pozwala centralnie odpowietrzać i odmulać cały układ);

– w przypadku wyposażenia w wężownicę, może pracować jako wymiennik ciepła, co umożliwia łączenie ze sobą źródeł ciepła o odmiennym charakterze.

Z kotłem za pan brat

Nie ma co ukrywać, że wciąż najczęściej spotykanym źródłem ciepła grzewczego w polskich domach jest kocioł na węgiel, drewno lub tzw. śmieciuch do spalania „wszystkiego”. Mimo ogromnego postępu w konstrukcji takich kotłów, ich stałopalność wynosi zazwyczaj od kilku do co najwyżej kilkunastu godzin, co w praktyce oznacza, że w sezonie grzewczym trzeba w nich rozpalać co najmniej raz albo i dwa razy na dobę. Trzeba też pogodzić się z tym, że przez kilka godzin po rozpaleniu w kotle w domu jest naprawdę ciepło albo nawet gorąco, a potem przychodzi czas, kiedy grzejniki są zimne i komfort cieplny pozostawia wiele do życzenia.

Niemal idealna recepta na poprawę tego stanu rzeczy to włączenie między kocioł a instalację grzewczą, także z zasobnikiem ciepłej wody użytkowej, buforu ciepła (rys. 1). Może być to bufor o konstrukcji najprostszej – zwykły duży zbiornik na wodę o pojemności np. 1000 l, z czterema króćcami połączeniowymi, z których dwa posłużą do przyłączenia kotła, a dwa – do odbioru ciepła (przyłączenia instalacji grzewczej). Kiedy kocioł nagrzeje wodę w zbiorniku, instalacja jest zasilana aż do wystudzenia buforu, a więc jeszcze przez kilka albo kilkanaście godzin po wygaśnięciu kotła.

Na rysunku nie widać pomp obiegowych i nie jest to bynajmniej rezultatem zapomnienia. Choć oczywiście mogą zostać one zainstalowane, to – co należy podkreślić – taki system grzewczy potrafi się bez nich obyć, przynajmniej po stronie ładowania buforu, a jeśli w domu jest grawitacyjna instalacja c.o., może ich w ogóle nie być. Mieszkańcom miast może się to wydać niezrozumiałe, ale dla żyjących na wsi, narażonych na częste przerwy w dopływie prądu, jest nieocenioną zaletą takiego układu grzewczego.

Adam Jamiołkowski
fot. Galmet

Dalszy ciąg artykułu w wydaniu papierowym Budujemy Dom 9/2014
Kup ten numer
Wydanie papierowe Wydanie elektroniczne Przejrzyj ten numer

Budujemy Dom 9/2014

Kup ten numer
Wydanie papierowe Wydanie elektroniczne
Pozostałe artykuły
Klub Budujących Dom


Wypełniaj ankiety i zbieraj punkty
na bezpłatną prenumeratę
i inne nagrody

  • Polecamy również
    Czas na Wnętrze Vademecum Domu Energooszczędnego ABC Budowania Dom Polski Wnętrza Twój Dom Twój Styl
Wydanie tabletowe
Budujemy Dom
Mamy dla Ciebie prezent!
Zapisz się do bezpłatnego newslettera BudujemyDom.pl i pobierz GRATIS elektroniczne wydanie miesięcznika "Budujemy Dom".
W każdy czwartek otrzymasz darmowy
poradnik budowlany, a w nim:
  • aktualności z rynku budownictwa jednorodzinnego,
  • porady budowlane,
  • najciekawsze tematy z forum.budujemydom.pl,
  • zapowiedź raportu miesiąca dostępnego w serwisie
    w pełnej wersji.

Czas na wnętrze