Budujemy Dom

Strefa magazynu / Budujemy Dom "Dom Polski" 2006

Kup bieżący numer Kup e-Wydanie Zaprenumeruj e-Prenumerata Na tablety

Wygodnie i pięknie - dylematy inwestora

Wykańczanie domu to etap, który wymaga od inwestora najwięcej zaangażowania. Jedni, zmęczeni „ciężarem” stanu surowego i plątaniną instalacji, narzekają. Inni cieszą się, że wreszcie mogą poszaleć: powybierać, poprzymierzać, słowem – podziałać twórczo. Wybór materiałów i technologii wykończeniowych jest obecnie olbrzymi. Inwencję warto jednak nieco okiełznać i wesprzeć fachową wiedzą, by...

Wykańczanie domu to etap, który wymaga od inwestora najwięcej zaangażowania. Jedni, zmęczeni „ciężarem” stanu surowego i plątaniną instalacji, narzekają. Inni cieszą się, że wreszcie mogą poszaleć: powybierać, poprzymierzać, słowem – podziałać twórczo. Wybór materiałów i technologii wykończeniowych jest obecnie olbrzymi. Inwencję warto jednak nieco okiełznać i wesprzeć fachową wiedzą, by później nie żałować.

Ścianki działowe

Zwykle dzielimy nimi poddasze użytkowe na docelowe pomieszczenia.
Można je uznać za ostatni etap kształtowania „bazowej przestrzeni” budynku, lub też – pierwszy krok w doniosłym dziele wykańczania.
Po ich ustawieniu pozostaje już „kosmetyka”. Wcześniej musimy jednak zdecydować…

Ścianki lekkie czy cięższe?

Te murowane – z betonu komórkowego, ceramiki zwykłej i poryzowanej, bloczków silikatowych lub keramzytobetonu – stawiamy zwykle na etapie stanu surowego. Jeśli jednak dom jest już pod dachem, a wewnątrz nadal mamy „open space”, rozważmy budowę lekkich ścianek z płyt gipsowo-kartonowych lub gipsowo-włóknowych na stelażu stalowym. Ich zaletą jest niska waga, dzięki czemu możemy ustawić je tam, gdzie nam się zamarzy. Oszczędzamy też wiele czasu: ścianki takie stawia się błyskawicznie (sprawnej ekipie wystarcza zwykle jeden dzień), a sucha i czysta robota pozwala natychmiast po ich ustawieniu przystąpić do wykańczania. Ich mankamentem jest słaba izolacyjność akustyczna, nie będą zatem najlepszym materiałem do wydzielenia sypialni w domu o otwartej przestrzeni parteru i klatki schodowej. Jeśli przewidujemy zmianę rozkładu i funkcji pomieszczeń w przyszłości, ustawmy lekkie ścianki działowe na wykonanej już i wykończonej posadzce – będziemy mogli je przestawić bez konieczności uzupełniania „ścieżek” w podłodze.

Jeżeli zdecydujemy się na ścianki murowane, musimy pamiętać, że ich waga znacznie ogranicza możliwości sytuowania – gdzie będziemy mogli je postawić, zdecyduje konstruktor po zapoznaniu się z projektem ścian nośnych i stropu. Ścianki takie lepiej tłumią hałas, są też wytrzymalsze (poza niektórymi odmianami betonu komórkowego) – można do nich bez obaw mocować ciężkie meble wiszące.

Wykańczanie ścian

Powoli wydobywamy się z monotonii białych ścian. Na ich tle doskonale prezentowały się historyczne meble; do dziś zresztą neutralna biel ma liczne grono zwolenników. Jednak przekonanie, że wnętrze urządza się tylko za pomocą sprzętów, odchodzi do lamusa.
Kolor, wzór i faktura ścian zostały uznane za pełnoprawne elementy aranżacyjne, co więcej – z ich pomocą można wnętrze powiększyć, obniżyć, poszerzyć lub nadać mu określony klimat.


Jeśli tynki, to jakie?

W dużej mierze zależy to od podłoża. Kładzione 2-3-centymetrową warstwą tradycyjne tynki cementowe lub cementowo-wapienne (tzw. grubowarstwowe) dają możliwość wyrównania ścian, często nieocenioną w naszej budowlanej rzeczywistości. Jednak, mimo że najtańsze, uzupełnianie z ich pomocą poważnych ubytków i nierówności będzie nas trochę kosztowało (patrz – „Z życia wzięte”). Tynk grubowarstwowy nieco skuteczniej dociepla ścianę i tłumi dźwięki z zewnątrz, cienkowarstwowy zaś wykazuje lepszą elastyczność, co zmniejsza prawdopodobieństwo pojawiania się rys.

Trzeba jednak pamiętać, że tynkowanie znacznie wydłuża czas budowy; według fachowców dom zbudowany wiosną można tynkować dopiero jesienią, od wzniesienia ścian muszą bowiem upłynąć 2-3 miesiące. Pewnego czasu wymagają także wylewki, które powinny oddać już większość wilgoci, zwłaszcza że przed tynkowaniem powinniśmy wstawić okna, co pozwoli utrzymać we wnętrzu stabilną temperaturę (od 5 do 25°C), niezbędną do prac tynkarskich.

Tynki nakłada się na dwa sposoby: ręcznie (przy użyciu pacy) – co pozwala zaoszczędzić nieco na robociźnie, ale wymaga wypożyczenia betoniarki – oraz maszynowo. W tym drugim przypadku prac nie da się wykonać samodzielnie, za to nieco mniejsze będzie zużycie masy tynkarskiej. Co do efektu – sprawna ekipa tynkarska pacą wykona tynki równie doskonałe, co agregatem.

Czy ściany całkiem gładkie?

Dziś łatwo ten efekt uzyskać. Można to zrobić na kilka sposobów: okładając ściany płytami gipsowo-kartonowymi lub gipsowo-włóknowymi, wykańczając ułożone wcześniej tynki gładzią gipsową bądź też cementową, cementowo-wapienną, cementowo-polimerową czy polimerową (rodzaj gładzi dobieramy do rodzaju tynku). Jeśli ściana jest wyjątkowo równa, gładź można położyć bezpośrednio na murze.

Tak wykończone ściany można pomalować lub wytapetować, ich idealna gładkość ma jednak swoje mankamenty. Zabrudzenia na powierzchni ścian są bardziej widoczne, niż w przypadku niepowleczonych gładzią tynków tradycyjnych. Powierzchnia ściany trochę inaczej także odbija światło, dzięki czemu kontrasty wydają się ostrzejsze – ściany umiejętnie pokryte dobrze rozrobionym tynkiem cementowo-wapiennym, dzięki swojej „piaskowanej” fakturze zdają się dawać bardziej rozproszone odbicie.

Jeśli jednak poddasze użytkowe wykańczamy płytami gipsowo-kartonowymi lub gipsowo-włóknowymi (a poza boazerią jest to właściwie jedyna możliwość wykończenia skosów), warto podobnie wykończyć pozostałe ściany w pomieszczeniach – efekt będzie wówczas jednorodny estetycznie.

Płyty kleimy bezpośrednio do ściany (na placki zaprawy klejowej) lub mocujemy do rusztu, co pozwala ukryć instalacje i wyrównać ściany nawet mocno odchylające się od pionu, pochłania jednak trochę powierzchni użytkowej, ruszt musi mieć bowiem określoną grubość.

Jeśli zdecydujemy się na płyty, możemy ułożyć je samodzielnie, zwłaszcza że producenci oferują kompletne systemy suchej zabudowy. Oprócz płyt znajdziemy w nich szpachle, elementy stelaża, preparaty gruntujące oraz wszelkie akcesoria wykończeniowe i – rzecz jasna – szczegółową instrukcję.

A może faktura?

Tu mamy do wyboru tynki strukturalne (w ich przypadku faktura zależy od składu masy tynkarskiej i od rodzaju narzędzia użytego do fakturowania) oraz tapety typu raufaza, przeznaczone do malowania. Można też otynkowaną na gładko ścianę pomalować farbą strukturalną, co daje efekt podobny do „specjalnego” tynku. Powierzchnie uzyskane w wyniku zastosowania wymienionych technik mogą być bardzo ciekawe i dekoracyjne. Faktura pozwala przy tym zamaskować niedoskonałości podłoża. Warto jednak pamiętać o tym, że ściany trzeba będzie systematycznie odkurzać, gdyż we wszelkich nierównościach i zagłębieniach gromadzi się brud, który z czasem może przywierać do farby. Powierzchnie głęboko fakturowane wymagają też znacznie więcej farby przy odnawianiu.

Ciekawą propozycją są tynki japońskie, nazywane też tapetami natryskowymi. Faktura pokrytej nimi ściany zależy od dodanych do mieszanki składników naturalnych (mogą to być np. strzępki włókien celulozowych, jedwabiu lub bawełny). Ich wysoką cenę rekompensuje częściowo możliwość zdjęcia tynku ze ściany (na mokro) i ułożenia ponownie w nieco inny sposób.

Żyjmy kolorowo!

Zabawa kolorami wymaga zastanowienia i wyczucia. Z pewnością nie warto tu iść „na żywioł”, stosując zasady rodem ze świata sezonowej mody odzieżowej. Intensywne kolory szybko się nudzą i męczą, a przemalowywanie ścian jest pracochłonne; farba też kosztuje. Jednak umiejętnie posługując się kolorami można w pewnym stopniu zniwelować defekty przestrzenne. Niski sufit „podniosą” nam pomalowane na ciemniejszy od niego odcień ściany. Pokój-kiszkę (a takie zdarzają się nawet w domach jednorodzinnych) optycznie skrócimy i poszerzymy, malując na ciemniejszy kolor ścianę w głębi pomieszczenia; można przy tym użyć różnych tonów tego samego koloru – efekt będzie zauważalny, choć „mechanizm” nie dla każdego czytelny. Mały pokój powiększymy wizualnie używając farby o jasnym odcieniu.

Niezależnie od tego, jaki kolor wybierzemy, wykonajmy najpierw próbę (np. za kanapą) – nasze wrażenia ze sklepu mogą być mylące, choćby z uwagi na specyficzne oświetlenie. Nie próbujmy też sami mieszać farby – nie warto. Robią to dziś pod kontrolą komputera wszystkie poważne punkty handlowe.

Ściany z parteru?

Chodzi rzecz jasna o tapety. Pod względem wzornictwa od pamiętnych „koszmarków” sprzed kilku dekad dzieli je przepaść: wybór wzorów, przetłoczeń i kolorów jest obecnie olbrzymi. Tapetę w przystępnej cenie do niemal każdego wnętrza znajdziemy w pierwszym z brzegu markecie budowlanym. Co więcej, łatwo i szybko możemy sami ją ułożyć – większość z obecnie produkowanych tapet od spodu pokryta jest klejem, który wystarczy zmoczyć. Najwięcej jest tapet papierowych, znajdziemy też jednak winylowe, tekstylne czy z włókna szklanego. Niektóre z nich można kłaść nawet w kuchniach i łazienkach, inne – te głęboko przetłoczone – w pewnym stopniu izolują termicznie. A najważniejsze chyba to, że za dwa lata możemy niewielkim kosztem całkowicie przeistoczyć wnętrza naszego domu – wystarczy kupić nową tapetę.

A jeśli nie mamy czasu?

Uniknąć czasochłonnego tynkowania i malowania ścian pozwoli nam użycie okładziny ściennej. Oferta jest bogata, począwszy od najtańszych i niezbyt efektownych boazeryjnych paneli laminowanych udających drewno, poprzez panele lub płyty wykończone fornirem i prawdziwą boazerię, ale także płyty ze sklejki drewnopochodnej (stosowane w wystroju budynków o architekturze awangardowej), z czeczotki, aż po ekskluzywne okładziny kamienne – z granitu, marmuru czy trawertynu. Ciekawy efekt dają płyty i płytki korkowe, dostępne w kilkunastu wzorach i odcieniach. Mocuje się je do ściany na klej, a ich dodatkową zaletą jest zdolność tłumienia dźwięków.

kuchnia

Urządzanie kuchni to dziś przyjemność, ale i wyzwanie – bogatemu wzornictwu towarzyszy duży wybór urządzeń roboczych. Ponieważ wystrój nowoczesnej kuchni powinien być podporządkowany wygodzie użytkowników, najistotniejsze jest precyzyjne określenie wszystkich funkcji tego pomieszczenia.

Otwarta czy zamknięta?

O tym zapewne zdecydowaliśmy już wcześniej. Jeśli wybraliśmy kuchnię zamkniętą, możemy aranżację przestrzeni podporządkować jedynie własnej wygodzie. Niezależnie od stylu, warto urządzić pomieszczenie zgodnie z kolejnością czynności przy przygotowywaniu posiłków, począwszy od spiżarki (czy szafek do przechowywania produktów wyjściowych), przez lodówkę, zlew, aż po kuchenkę. Dobrze jeśli kuchenne urządzenia dzieli pewna odległość, jednak nie warto „siekać” ciągu roboczego wyłącznie na krótkie odcinki blatów – nieoceniony będzie choć jeden blat długości 150- 160 cm.

W przypadku kuchni otwartej musimy pamiętać o tym, że jej część będzie zawsze widoczna, co obliguje do utrzymywania w niej idealnego porządku. By nie popaść w obsesję sprzątania, można oddzielić kuchnię od jadalni czy salonu barkiem opartym o podwyższoną ściankę (wysokości ok. 130 cm), która zasłoni część roboczą ciągu kuchennego, a także przedmioty leżące na barku, nie ograniczając przy tym kontaktu wzrokowego.

Ciekawym pomysłem jest oddzielająca strefę kuchni wyspa (mieszcząca blat i kuchenkę lub zlew), najlepiej także zwieńczona murkiem „osłonowym”. Pod jej blatem można ukryć np. zmywarkę. Na wyspę potrzeba jednak sporo miejsca; odległość pomiędzy nią a ciągiem szafek powinna z każdej strony wynosić nie mniej niż 90 cm.

Z czego meble kuchenne?

Trzony szafek kuchennych najczęściej produkuje się z laminowanych lub okleinowanych płyt drewnopochodnych. Można do nich dobrać fronty z drewna, z fornirowanych, lakierowanych lub laminowanych płyt, ze szkła, stali, a nawet rattanu.

Wybór szafek o typowych wymiarach pozwoli nam po pewnym czasie na całkowite odnowienie wizerunku kuchni poprzez wymianę jedynie drzwiczek i widocznych boków. W przypadku frontów obłożonych fornirem lub okleiną może to być potrzebne już po kilku latach – są tańsze, ale niszczą się łatwiej niż szafki z drewna czy szkła, przy czym, w odróżnieniu od forniru i laminatu, zniszczone drzwiczki drewniane można dość łatwo odnowić.

W ostatnich latach dużą popularność zdobywają też kuchnie murowane, w których jedynym gotowym elementem umeblowania są mocowane do murków na zawiasach drzwiczki. Wymurowania takiej kuchni według projektu inwestora lub własnego podejmuje się obecnie wielu producentów mebli kuchennych.

Interesującym rozwiązaniem jest blat kuchenny mocowany do ścian, a pod nim wolno stojące szafki na kółkach. Takie mobilne meble są modne i funkcjonalne, dlatego też ich wybór jest coraz bogatszy. Niezbędne w kuchni użytkowanej przez osobę niepełnosprawną, każdemu ułatwią pracę i umożliwią zmienną aranżację przestrzeni.

Meble do zabudowy?

Jeśli chcemy zachować jednorodną stylistykę wnętrza, możemy wybrać sprzęty kuchenne (lodówkę, kuchenkę, zmywarkę, kuchenkę mikrofalową) do zabudowy. Będą wówczas ukryte w ciągu szafek. Warto przy tym wiedzieć, że pojemność – zwłaszcza lodówki - będzie mniejsza, a cena zwykle wyższa.

Światło w kuchni Zarówno to naturalne, jak i sztuczne powinno być umiejętnie dozowane. Że w kuchni musi być okno, to oczywiste. Lepiej, gdy są dwa na dwóch ścianach, pamiętajmy jednak, że skomplikują nam nieco umiejscowienie górnych szafek.

Okno nad zlewem, zwłaszcza z relaksującym, ciekawym widokiem, to atrakcyjne rozwiązanie – bardzo uprzyjemnia zmywanie. Warto jednak zaprojektować je wyżej – na wysokości wzroku, lecz poza strefą chlapania. Umieszczone nisko nie da się otworzyć – będzie je blokować bateria (chyba, że łatwo ją złożyć). Można również zamontować w tym miejscu okno wyłącznie uchylne.

W kuchni musimy mieć centralnie usytuowaną lampę sufitową. Jeżeli jest tam też kącik lub stół jadalniany, możemy doświetlić go np. kinkietem. Niezbędne jest też efektywne oświetlenie ciągu roboczego, nie ma bowiem nic gorszego, niż siekanie warzyw w półmroku. Najskuteczniejszy będzie w tej roli ciąg opraw oświetleniowych wbudowanych w spody górnych szafek.

Łazienka

Jej wystrój, a przede wszystkim wyposażenie, zależą głównie od metrażu i kształtu pomieszczenia. Na szczęście dostępne obecnie urządzenia sanitarne, meble i akcesoria łazienkowe pozwalają funkcjonalnie urządzić każdą łazienkę, nawet tę najmniejszą. Zacznijmy od wyboru ceramiki sanitarnej, do niej dobierzmy meble, oświetlenie i lustra, a akcesoria pozostawmy na deser. I nie oszczędzajmy na wykonawstwie.

Co w jakiej łazience?

W dużej (powyżej 12 m2) problem selekcji nie występuje: możemy mieć w niej wszystko, co nam się zamarzy, łącznie z dwuosobową, umieszczoną pośrodku wanną czy wygodną sauną. Jednak mając nawet naprawdę niewiele przestrzeni do dyspozycji, można dziś umieścić na niej niemal pełny „program sanitarno-rekreacyjny”. Parę: sedes z bidetem zastąpi nam łączący obie funkcje tzw. WC-bidet lub bateria bidetowa przy misce klozetowej. Musimy także zdecydować, co wolimy: sedes (i bidet) wiszący czy stojący, kompaktowy czy ze spłuczką wbudowaną w ścianę? Wbrew pozorom to ostatnie rozwiązanie sprawdza się nawet w najmniejszych łazienkach, po zabudowaniu spłuczki powstaje nad nią bowiem praktyczna i szeroka półka, na której wiele można zmieścić.

Jeśli na wannę i prysznic miejsca jest zbyt mało, a lubimy jedno i drugie, zainstalujmy przy wannie osłonę parawanową ze szkła lub tworzywa, która oprócz relaksującej kąpieli umożliwi nam szybki tusz. Wybór takich osłon jest duży; mogą być wahadłowe, składane, harmonijkowe lub przesuwane, łatwo je też zamontować przy każdej wannie.

W dużej łazience możemy zainstalować nawet oddzielną, niższą umywalkę dla dzieci; w małej najlepiej sprawdzi się narożna, obudowana szafką. W każdym wnętrzu możemy też stworzyć choćby namiastkę domowego centrum wellness. Wystarczy kupić odpowiednio wyposażoną kabinę natryskową. Najbogatsze wersje, oprócz dysz do hydromasażu, mieszczą urządzenia do chromo- i ozonoterapii, a nawet… telefon, radio czy telewizor. Można też urządzić bardzo zdrową łaźnię parową, kabina z generatorem pary musi być jednak nakryta daszkiem.

Małą łazienkę zmieni nie do poznania duże lustro – nawet na całą szerokość ściany, od wysokości np. metra do sufitu (takie usytuowanie sprawi, że będzie odbijało ciekawsze partie pomieszczenia – ściany, oświetlenie, półki – nie zaś miskę sedesową). Optycznie powiększają też duże płytki ceramiczne (np. 30 x 60 cm) w jasnych odcieniach. Jeśli zależy nam na płytkach małych, nie zapominajmy o pięknych, choć nietanich mozaikach, a do ułożenia drobnych „dziesiątek” (kwadratowe płytki 10x10 cm) zatrudnijmy prawdziwego fachowca .

Schody

Dla jednych są sercem domu i jego kwintesencją, dla innych – wyłącznie uciążliwym elementem komunikacyjnym. Czego byśmy jednak nie myśleli, w domu dwukondygnacyjnym pojawić się muszą. Najważniejsze, by były wygodne i bezpieczne. Mogą przy tym stać się ozdobą, a nawet – grać w przestrzeni pierwsze skrzypce.

Ukryć czy wyeksponować?

Zależy to oczywiście od naszych upodobań i w dużej mierze od zamysłu architekta. Na etapie adaptacji projektu łatwo jednak schowane schody choć częściowo pokazać (za pomocą przebić w ścianie), a widoczne zamaskować. Pierwszy pomysł ma walory głównie estetyczne: eksponując schody unikamy wrażenia blokowej klatki schodowej, a ich „rytm” i dekoracyjna balustrada mogą być prawdziwą ozdobą wnętrza. Dodajemy przy tym przestrzeni „oddechu”. Ten wariant obliguje nas jednak do starannego, często kosztownego wykończenia biegów schodowych i poręczy.

Jeśli zaś zależy nam na wyraźnym oddzieleniu strefy gościnnej od prywatnej, a także na skutecznej barierze akustycznej pomiędzy kondygnacjami, zamknijmy schody „w czterech ścianach” – w studni otwartej klatki schodowej nawet szept zyskuje moc dzwonu. Takie ukryte schody możemy przy tym znacznie oszczędniej wykończyć – np. wykładziną dywanową zamiast marmurem.

Popularnym – głównie ze względu na oszczędność powierzchni – rozwiązaniem jest umiejscowienie schodów w salonie. Efekt może być udany pod warunkiem zachowania proporcji pomiędzy wielkością biegu schodowego a powierzchnią pomieszczenia. Pewna niedogodność polega na tym, że przez salon trzeba przejść zawsze; tym sposobem w środek oficjalnej wizyty może wkroczyć nam zaspany nastolatek, zmierzający do kuchni po kanapkę.

Jakie schody zajmą najmniej miejsca?

Uogólniając – niewygodne. Najmniej przestrzeni zajmują bowiem schody strome i maksymalnie „zakręcone”. Dobrze, że oszczędność niektórych inwestorów w tym zakresie hamuje polska norma budowlana, precyzująca dopuszczalną głębokość i wysokość stopni, kąt nachylenia schodów i minimalną szerokość biegu. Ale zasada jest nieubłagana: im schody wygodniejsze, tym więcej miejsca zajmują. Najwięcej przestrzeni zajmą nam schody trójbiegowe z dwoma spocznikami – z uwagi na możliwość odpoczynku, regularne chodzenie po nich nie będzie meczące. Najoszczędniejsze z kolei proste schody jednobiegowe, choć efektowne, mogą być uciążliwe w użytkowaniu – do pokonania mamy tu kilkanaście stopni w jednym ciągu, a to niemało. Schody kręcone (można wybrać niedrogie, montowane z gotowych elementów) to bardzo mało zagarniętego miejsca, ale i duża niewygoda, a przy tym ograniczenia – nie wniesiemy po nich np. kanapy. Popularnym kompromisem są dwubiegowe schody z jednym spocznikiem – łatwo je wykonać, przestrzeni potrzebują niewiele, a chodzi się po nich bezpiecznie i wygodnie. Nieco podobne jednobiegowe schody zabiegowe, gdzie spocznik zastępuje kilka ułożonych wachlarzowo stopni, to spora oszczędność metrażu, są jednak większym wyzwaniem dla wykonawcy, a stopnie w strefie środkowej mogą być trudne do pokonywania. Najwięcej miejsca zajmą nam, oczywiście, widowiskowe schody wachlarzowe (biegnące po dużym łuku) i wszelkie warianty rozwidlone – do nich potrzeba już rezydencji. W żadnym razie nie planujmy takich w 25-metrowym salonie, który automatycznie zredukujemy do rangi większej klatki schodowej. Są też dwa rodzaje schodów przeznaczonych do wejścia na strych – bez klatki schodowej – nożycowe (ze stali) i drabiniaste (najczęściej z drewna). Oba składane, chowają się w kasetę umieszczoną pod sufitem.

Z czego schody?

Konstrukcja: ze zbrojonego betonu (wtedy powstaje już na etapie stanu surowego), z drewna lub ze stali. Ta betonowa jest najtańsza, jednak schody będą wymagały wykończenia, a to może już kosztować. Schody o konstrukcji drewnianej są dość drogie, ale ich cena obejmuje też zwykle balustradę, a forma po zamontowaniu jest ostateczna. O wielkości wydatków na schody stalowe decyduje wybór materiału stopni. Można je wykonać bardzo ekstrawagancko: np. ze szkła lub kamienia, lecz mogą to być proste, nowoczesne stopnie z drewna klejonego warstwowo.

Posadzki

Nowe technologie i materiały pozwalają nam na stylistyczne eksperymenty. Choć „na salonach” nadal rządzi klepka, a w łazienkach i kuchniach – terakota, inwestorzy coraz częściej nabierają odwagi w łamaniu stereotypów. Warto zastanowić się nad mało do niedawna popularnymi materiałami – jak np. korek czy drewno egzotyczne – a także nad nowymi możliwościami zastosowania tych znanych od lat.

Jaka posadzka do jakiego wnętrza?

Niemal każda do każdego. Nowoczesne lakiery do drewna pozwalają rozciągnąć parkiet na kuchnię – teren do niedawna zarezerwowany dla ceramiki i gresu. Co więcej, na rynku pojawił się duży wybór drewna egzotycznego o wyjątkowej twardości i odporności na wilgoć; taką drewnianą podłogę możemy ułożyć nawet w łazience.

Łatwiej wymienić ograniczenia w stosowaniu poszczególnych materiałów, niż ich bardzo bogate możliwości. Tak więc mat i płyt korkowych, oryginalnych, „przytulnych” i praktycznych nawet w pomieszczeniach o dużym natężeniu ruchu, nie powinniśmy układać w łazience – wilgoć im zaszkodzi. W szczególnie uczęszczanych miejscach unikajmy wykładziny dywanowej – prędzej czy później pojawią się na niej „ścieżki”. Nie wykańczajmy nią także podłóg, po których często chodzą zwierzęta – nie odkleimy się od odkurzacza. Będzie za to doskonała w sypialniach (choć należy tu mieć na względzie komfort alergików – wykładzina to matecznik dla roztoczy). Jeżeli wymarzyliśmy sobie drewno w sieni, nie wybierajmy gatunków miękkich (np. brzozy); najodpowiedniejszy będzie tu parkiet przemysłowy – tzw. mozaika sztorcowa – z drewna o dużej twardości (dębu, jesionu, gatunków zamorskich). Narażoną na wilgoć i zabrudzenia klepkę w kuchni skuteczniej zabezpieczy lakier o wysokim połysku, niż matowy.

Oddzielny temat to koszty. Dużo zaoszczędzimy układając panele, tym bardziej, że możemy to zrobić samodzielnie. Takie wykończenie podłogi nie jest trudne ani czasochłonne, a nowoczesne panele drewniane do złudzenia przypominają parkiet, przewyższając go nawet niektórymi cechami użytkowymi, są bowiem odporne na paczenie pod wpływem zmiany wilgotności powietrza. Najtańsze panele laminowane drewno tylko udają, ale i wśród nich można znaleźć estetyczne wzory.

Jeśli mimo ograniczeń finansowych nie chcemy rezygnować z tradycyjnego dębowego parkietu, warto poświęcić trochę czasu na znalezienie materiału niższej klasy: II, a nawet III. Cena bywa zaskakująco niska; można pozwolić sobie na zakup klepek z zapasem, by móc odrzucić buble, a ułożona z nieklasowej klepki posadzka może być naprawdę piękna, gdyż cechuje ją bardzo wyrazisty rysunek słojów.

Dobrą propozycją do kuchni jest linoleum, obciążone niedobrymi post-peerelowskimi skojarzeniami. To nowoczesne jest jednak inne – powstaje z naturalnych surowców bez szkodliwych domieszek, zwykle ma też naturalny odcień. Jest to posadzka ekologiczna i łatwa do utrzymania w czystości.

W ofercie terakoty i gresu bogactwo jest olbrzymie – każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny też są bardzo różne; w marketach budowlanych można dostać ciekawe wzory już od dwudziestu kilku złotych za metr kwadratowy. Te najbardziej udane przekonująco imitują markowe wyroby włoskie i hiszpańskie. Najdroższe są oczywiście płytki kamienne, jednak ich trwałość i uroda warte są swojej ceny. Może wyłożyć nimi choćby niewielkie pomieszczenie, np. gościnną toaletę? Skromny metraż, a jaki efekt!

Co nad ogrzewaniem podłogowym?

Ogrzewanie podłogowe – czy to w postaci klasycznej niskotemperaturowej instalacji wodnej, czy fundamentu grzewczego z kanałami powietrznymi – zapewnia duży komfort we wnętrzu, w znacznym stopniu ogranicza jednak możliwości wykończenia podłogi. Materiał posadzkowy musi dobrze przewodzić ciepło, a przy tym mieć dużą odporność na podwyższoną temperaturę oraz jej zmiany. Prym wiodą tu oczywiście tworzywa ceramiczne, gres i płytki kamienne. Choć niektórzy uważają je za zbyt zimne w wyrazie i dlatego nieodpowiednie do rodzinnego salonu, to przecież są to jedne z niewielu materiałów, które faktycznie mogą być ciepłe. W dodatku bogactwo oferty wzorniczej pozwala wybrać płytki o mniej tarasowym, a bardziej „pokojowym” wyglądzie: w ciepłych śródziemnomorskich odcieniach, w „kanapowe” wzory, a nawet – imitujące drewno (choć to jednak imitacja).

Możemy także znaleźć specjalnie przeznaczone do układania nad „podłogówką” panele oraz wykładziny dywanowe – powie nam o tym graficzny symbol umieszczony na opakowaniu.

Drzwi

Można powiedzieć, że wieńczą ściany, nadając wnętrzom ostateczny szlif. Ich funkcja jest prosta, dlatego ważny będzie wygląd. Dobrze jeśli pasują do profili okiennych i parapetów. Z posadzką mogą harmonizować lub kontrastować – zależnie od idei projektowej. Istotne też, by były trwałe i łatwo dawały się czyścić.

Drzwi w drzwi

Zdarza się, że w domu – zwłaszcza niewielkim, z oszczędnie zaprojektowaną komunikacją – występuje problem „niekompatybilności” drzwi: skrzydła otwierają się jedne na drugie, blokując się nawzajem. By w przyszłości poruszone przeciągiem drzwi do gabinetu nie stłukły nam szyby w przeszklonych drzwiach holu, sprawdźmy czy otwory drzwiowe w całym budynku są rozsądnie rozmieszczone. Najlepiej oczywiście zrobić to na etapie projektowania; w fazie wykańczania domu, gdy błędy widać już gołym okiem, o korekty trudniej. Jednak pewnym nakładem sił i środków można ich jeszcze dokonać (z pewnością łatwiej to będzie zrobić teraz, niż po zamieszkaniu). Jeśli nie chcemy przesuwać otworów, pozostaje nam manewrowanie kierunkami otwierania skrzydeł – tam gdzie to możliwe.

Zwróćmy uwagę czy drzwi prowadzące do pokoi nie przylegają do prostopadłej ściany. Jeśli jest na to miejsce, warto otwór drzwiowy od owej ściany odsunąć (choćby o 50 cm). Znacznie ułatwi to umeblowanie pokoju – za drzwiami będziemy mogli ustawić regał.

Zanim zamówimy komplet drzwi, przemyślmy i „przepraktykujmy” kierunki otwierania skrzydeł. Tylko w łazience i toalecie drzwi muszą się otwierać na zewnątrz pomieszczenia, ale i tu możemy zdecydować: na prawo czy na lewo. W sypialniach skrzydło otwieramy zwykle do wnętrza, w kierunku najbliższej prostopadłej ściany. Nie ma tu jednak reguły – niech zdecyduje nasze przyzwyczajenie i osobiste odczucie ergonomii. Wnioski spisujmy na kartce; jeśli pomylimy się przy składaniu zamówienia, ten drobny mankament będzie nam dokuczał latami.

Z jakiego materiału?

Najpopularniejsze są drzwi drewniane – dowodzi to naszego zaufania do materiału i umiłowania tradycji. Te naprawdę ładne nie są jednak tanie (zwłaszcza proste nowoczesne wzory). Na najniższej półce cenowej dominują drzwi sosnowe o dość monotonnej „płycinowej” stylistyce.

Miłośnicy drewna o mniej zasobnych portfelach mogą wybrać drzwi z płyt drewnopochodnych okleinowane fornirem lub laminatem. Te pierwsze wyglądają nieco szlachetniej, są także droższe. Zaletą jednych i drugich jest bardzo niska waga skrzydła, a więc duży komfort użytkowania – takimi drzwiami niemal nie sposób trzasnąć. Mają też swoje słabe strony: delikatną warstwę powlekającą uszkodzić łatwo, naprawić zaś trudno, a właściwie się nie da. W trakcie przedświątecznych porządków nie możemy poczynać sobie z drzwiami okleinowanymi tak, jak z litym drewnem – powinno się je czyścić specjalnie do tego przeznaczonymi, łagodnymi preparatami.

Poza drewnem i jego pochodnymi do produkcji drzwi wykorzystuje się także szkło (może być barwione, piaskowane, ornamentowe, witrażowe itp.). Jest to materiał coraz popularniejszy, jednak nie zalecany w przypadku łazienek, toalet i pokoi dziecięcych.

Można także wybrać drzwi o konstrukcji stalowej. Ich skrzydła wykonane są zwykle z blachy ocynkowanej, czasem wzmocnionej stalowymi żebrami, profilami lub kratownicą, a powierzchnia okleinowana lub wykończona drewnem. Drzwi tego typu najczęściej montuje się jako wejściowe i gospodarcze. Dodatkowe wzmocnienia i blokady nadają im określoną klasę antywłamaniowości.

Łączyć czy dzielić?

Choć przeważa obecnie tendencja do łączenia wnętrz w jedną przestrzeń (dotyczy to głównie kondygnacji parteru), w pewnych pomieszczeniach – w łazienkach, sypialniach – drzwi pozostają niezbędne. Warto pamiętać o tym, że mogą one nie tylko oddzielać, ale i łączą różne strefy domu. Doskonale nadają się do tej roli szerokie podwójne drzwi składane, które na co dzień łączy np. salon z gabinetem-biblioteką, oddzielając je tylko okazjonalnie. Świetnym, choć nie spopularyzowanym dotąd pomysłem jest wstawienie takich drzwi między pokojami rodzeństwa w podobnym wieku. Dzieci, które zwykle bawią się razem we wspólnej przestrzeni, mogą też w razie potrzeby zachować trochę prywatności, zamykając drzwi. Równie przydatne i efektowne będą drzwi rozsuwane, łączące salon z jadalnią lub ogrodem zimowym.

Gdzie warto szklić?

Tam, gdzie brakuje światła dziennego. Wstawiając drzwi przeszklone doświetlimy pośrednio np. ciemną sień czy hol bez okien. Nie warto jednak wstawiać szyb w miejscach narażonych na przeciągi, a także tam, gdzie pragniemy mieć święty spokój – np. w pokoju do pracy. Drzwi do toalet i łazienek powinny być pełne; praktycznym rozwiązaniem będzie tu niewielkie przeszklenie w ich górnej części – poinformuje nas, kiedy łazienka jest zajęta. W drzwiach do tych pomieszczeń obowiązkowo muszą się znaleźć otwory wentylacyjne (np. w postaci tulejek lub kratek w dolnej części skrzydła). O wentylacji warto też pomyśleć w pralni.

Dalszy ciąg artykułu w wydaniu papierowym Budujemy Dom - Dom Polski 2006Zamów ten numer

Budujemy Dom - Dom Polski 2006

więcej...

Zobacz inne numery
Pozostałe artykuły
Newsletter BudujemyDom.pl
Zapisz się do naszego bezpłatnego newslettera i otrzymuj najświeższe informacje prosto na Twoją skrzynkę e-mailową.
Miesięcznik Budujemy Dom - wersja elektroniczna gratis!
Zapisz się na bezpłatny newsletter BudujemyDom.pl, a otrzymasz najnowszy numer miesięcznika Budujemy Dom w wersji elektronicznej. Do rozdania mamy 50 egzemplarzy. Ty otrzymasz jeden z nich całkowicie za darmo.
Dlaczego warto się zapisać?
Aktualności z rynku budownictwa jednorodzinnego, porady budowlane, najciekawsze tematy z forum.budujemydom.pl, zapowiedź tematu tygodnia oraz raportu miesiąca dostępnego w serwisie w pełnej wersji.
x

Zamknij okno x
Newsletter
Zapisz się do naszego bezpłatnego newslettera i otrzymuj najświeższe
informacje prosto na Twoją skrzynkę e-mailową.
Budujemy Dom - wersja elektroniczna gratis!
Zapisz się na bezpłatny newsletter BudujemyDom.pl, a otrzymasz najnowszy numer miesięcznika Budujemy Dom w wersji elektronicznej. Do rozdania mamy 50 egzemplarzy. Ty otrzymasz jeden z nich całkowicie za darmo.     
Dlaczego warto się zapisać?
- aktualności z rynku budownictwa jednorodzinnego;
- porady budowlane;
- najciekawsze tematy z forum.budujemydom.pl;
- zapowiedź tematu tygodnia oraz raportu miesiąca dostępnego w serwisie w pełnej wersji.
Zapisz się do newslettera
Klub Budujących Dom


Wypełniaj ankiety i zbieraj punkty
na bezpłatną prenumeratę
i inne nagrody

  • Polecamy również
    Czas na Wnętrze Vademecum Domu Energooszczędnego ABC Budowania Dom Polski Wnętrza Twój Dom Twój Styl
Wydanie tabletowe