Budowa domu przemyślana w szczegółach
| Budowa domu przemyślana w szczegółach |
|
Podwarszawski dom Joanny i Jarosława w dalszym ciągu czeka na zasiedlenie. Brakuje w nim jeszcze mebli, drobnych elementów wystroju oraz w pełni zagospodarowanego ogrodu. Jednak właściciele domu się nie spieszą. Chcą, aby przed przeprowadzką wszystko było zapięte na ostatni guzik.
– Mamy gdzie mieszkać – śmieje się Jarosław Milewski. – Rodzinny dom, w którym od lat żyjemy, jest duży i przytulny. A tu... Tu chcę dopieścić każdy szczegół. Nauczył mnie tego architekt, który zaprojektował dom, Roman Gonciarz. Dzięki niemu zrozumiałem, jak ważną rolę odgrywa w budownictwie szczegół. Okazuje się, że jest on równie ważny, jak bryła budynku.
– Obecnie mam zaszczyt kierowania spółką Knauf i jestem dumny, że przewodzę firmie o tak dużej renomie na rynku – mówi Jarosław Milewski. Piękne miejsce– To zadziwiające, ale jeszcze kilka lat temu w ogóle nie myślałem o budowie nowego domu – wspomina Jarosław. – Aż pewnego razu, zupełnie niespodziewanie, wpadliśmy ze szwagrem na pomysł, aby poszukać dwóch sąsiadujących ze sobą działek w pobliżu Warszawy. Idea osiedlenia się poza miastem tak mi się spodobała, że zacząłem intensywnie przerzucać rynkową ofertę. Po długich poszukiwaniach znalazłem sympatyczne miejsce leżące na tyle blisko stolicy, by dojazd był prosty i na tyle daleko, aby mieć poczucie życia na wsi, blisko przyrody.Z tarasu na piętrze widać Pałac Kultury, a Puszcza Kampinoska jest na wyciągnięcie ręki. Krótko mówiąc, piękne miejsce. Co więcej, działka jest w pełni uzbrojona – gaz, woda, kanalizacja. Administracyjnie jest to wieś, ale wieś nowoczesna, w której powstało dużo nowych domów, są sklepy, chodniki... Nie zastanawialiśmy się ze szwagrem zbyt długo. Po prostu kupiliśmy tę ziemię. To było jakieś siedem lat temu. Siłą rzeczy nadszedł w końcu czas, aby pomyśleć o budowie domu. Rozpocząłem ją w kwietniu 2007 roku. Od projektu po kierownika budowyJoanna i Jarosław wybrali projekt indywidualny, ponieważ działka ma dosyć „trudne” wymiary. To wprawdzie ponad tysiąc metrów kwadratowych, ale w rozkładzie, mniej więcej, 20 na 50 metrów. Stawianie budynku bazującego na projekcie katalogowym byłoby w tym przypadku dużym wyzwaniem, a osiągnięty efekt wcale nie musiałby być zadowalający.– Jak już mówiłem, dom powstał według projektu architekta Romana Gonciarza – podkreśla Jarosław Milewski. – To kuzyn mojej żony, ale nie to miało wpływ na nasz wybór. Moim zdaniem jest to znakomity fachowiec, który po pierwsze, rozumie specyfikę budownictwa jednorodzinnego, a po drugie, ma swój styl. Projekt jest efektem wielogodzinnych rozmów. To właśnie dzięki nim osiągnięty został efekt, na którym mi zależało. Z moich doświadczeń wynika, że dobry dom, to taki dom, który z zewnątrz wydaje się mały, a po wejściu do środka okazuje się duży. Budynek ma 160 metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej. Jeśli dodać do tego pomieszczenia gospodarcze oraz dwustanowiskowy garaż, wychodzi łącznie 210 m². To zadziwiające, ale jeszcze kilka lat temu w ogóle nie myślałem o budowie nowego domu – wspomina Jarosław Włodzimierz Kasprzak to człowiek współpracujący na stałe z architektem, który wykonywał projekt. Kiedy dostałem pozwolenie na budowę, udałem się do niego z pytaniem, czy poprowadzi moją inwestycję. Usłyszałem, że chętnie to zrobi, ale za kilkanaście miesięcy, ponieważ ma w tej chwili kilka realizowanych zleceń. Przyjęcie kolejnego sprawiłoby, że nie byłby w stanie należycie wywiązywać się ze swoich obowiązków. Wiedziałem jednak, że opłaca się czekać i czekałem. Proszę mi wierzyć... Nie żałuję! Dzięki temu problem budowy przestał być problemem! Kierownik zatrudniał poszczególne ekipy, zlecał wykonawstwo, pilnował formalności, papierków oraz dziennika budowy. Inwestycja przemyślana w szczegółachDom Joanny i Jarosława zbudowany jest z cegły i ocieplony wełną skalną. W wystroju zewnętrznym oraz wewnętrznym nic nie jest właściwie kwestią przypadku. Ważną rolę pełnią chociażby kolory.– O te kolory architekt musiał „zawalczyć” i przekonać mnie oraz żonę – wspomina właściciel domu. – Tak było w przypadku tynków, które są szare. Właśnie taki, a nie inny kolor pasował, zdaniem projektanta, do kształtu domu, dodatków z cegły klinkierowej oraz pozostałych elementów. Najważniejsze było to, że potrafił on uzasadnić swoje zdanie i przekonać nas do własnej wizji. Dom składa się z parteru i poddasza użytkowego. Na pierwszej kondygnacji znajdują się: kuchnia z aneksem, spiżarnia, pokój dzienny, przedpokój, łazienka, pomieszczenie gospodarcze oraz jeszcze jedno pomieszczenie nazywane szumnie gabinetem. – Jakie będzie jego przeznaczenie... Tak naprawdę jeszcze nie wiemy – śmieje się Jarosław Milewski. – Rzecz zostanie rozstrzygnięta zapewne wówczas, kiedy się wprowadzimy. Wracając na chwilę do łazienki na parterze... Jest niewielka, ale zaopatrzona w kabinę natryskową. Chciałbym, przy okazji, polecić wspaniały wynalazek, jakim jest tak zwana deszczownia. Coś fantastycznego! Może z wyglądu jest to tylko duży prysznic, ale zapewniam, iż wrażenia po kąpieli są niezapomniane. Na poddaszu znajdują się trzy sypialnie, łazienka z wanną oraz pralnia. Pewnie wiele osób myśli w tej chwili: A dlaczego pralnia na górze? Identyczne pytanie zadałem architektowi. Odpowiedział pytaniem: „Gdzie rozbierasz się wieczorem? Oczywiście na górze! I co, będziesz biegał z bielizną na dół?” Ciepło na dwa sposobyW pomieszczeniu gospodarczym na parterze stoi piec kondensacyjny na gaz ziemny z logo Junkersa.– Dlaczego właśnie ten producent? Wróćmy do sposobu, w jaki dom był budowany – stwierdza Jarosław. – To kierownik budowy polecił mi instalatora, a jednocześnie serwisanta tej firmy. Czy wybór był trafny? Okaże się w czasie eksploatacji. Mam jednak nadzieję, że wszystko będzie w porządku. Ostatniej zimy, chociaż jeszcze tu nie mieszkamy, w domu utrzymywana była stała temperatura 20°C i nie było z tym najmniejszego problemu. Kominek w salonie pełni natomiast funkcję dekoracyjno-rekreacyjną. Jego zadanie polega nie tyle na fizycznym ogrzewaniu, co na stwarzaniu przytulnej, rodzinnej atmosfery. Atmosfery domowego ogniska.
Grzejniki w domu nawiązują kształtem do starych żeberkowych kaloryferów. To świadomy wybór gospodarza, który zadbał też o dobór barw – na parterze są w kolorze stalowym (inox), a na piętrze mają kolor biały. Oprócz grzejników w niektórych pomieszczeniach domu zamontowano wodne ogrzewanie podłogowe. Jest ono ułożone w łazienkach, w kuchni, w pralni, a także pod płytkami w salonie przy wyjściu na taras. Trzydzieści dwa– Marzyłem, aby w naszym domu było dużo przestrzeni i światła – wspomina gospodarz – Stąd spora liczba okien. Myślę, że to pewien ewenement, ale... w tym domu są 32 okna! Zostały wykonane na zamówienie z drewna! Mojej żonie udało się wyeliminować z projektu tylko dwa. Pozostałe obroniłem. Oczywiście większa liczbę okien to wyższe koszty ogrzewania. Ale jeśli ich klasa oraz przeszklenie są odpowiednie, to sumy te wcale nie rosną w dramatyczny sposób. Mówiąc o oknach w naszym domu, warto jeszcze podkreślić, że oprócz zwykłych uchylnych, w których jedna z osi umieszczona jest na dole, w kilku oś uchyłu znajduje się, mniej więcej, w połowie ramy.Na podłodze w salonie ułożona jest klepka dębowa, która w okolicach wyjścia na taras oraz kominka sąsiaduje z płytkami gresowymi. Takie rozwiązanie łączy wzorniczą oryginalność ze względami praktycznymi. Po pierwsze, nie ma niebezpieczeństwa wypalenia dziur w podłodze przez rozżarzoną zawartość kominka, po drugie, ewentualne błoto wnoszone z ogrodu nie ma kontaktu z drewnem. Klepka dębowa ułożona jest na parterze, natomiast piętro to panele podłogowe w kolorze dębu. Mówiąc o oknach w naszym domu, warto jeszcze podkreślić, że oprócz zwykłych uchylnych, w których jedna z osi umieszczona jest na dole, w kilku oś uchyłu znajduje się, mniej więcej, w połowie ramy Kiedy za oknami gaśnie dzień, ważne staje się oświetlenie elektryczne. Znając upodobania Jarosława, architekt zaplanował dużą liczbę punktów świetlnych. – Jest ich naprawdę sporo, dlatego wymagały ułożenia bardziej skomplikowanej instalacji – podkreśla właściciel domu. – Długo szukaliśmy z żoną odpowiednich opraw, ale dzisiaj, kiedy są zamontowane... Efekt naprawdę robi wrażenie. Knauf w wielu miejscachJeśli chodzi o produkty Knaufa użyte w trakcie wykańczania domu, należy wymienić przede wszystkim tynki gipsowe MP 75L.– Śmiało mogę stwierdzić, że jest to najlepszy produkt na rynku – podkreśla Jarosław Milewski. – Nie mówię tak dlatego, że reprezentuję firmę. Gdybym nie był przekonany o wysokiej klasie owego produktu, to zapewne nie zastosowałbym go w domu. Innym produktem Knaufa, który znalazł się w moim domu, jest sufit z płyty perforowanej Cleaneo zamontowany w kuchni. Ta płyta pochłania nieprzyjemne zapachy! Co ciekawe, pochłania je przez bardzo długi czas. Tak długi, że dla potrzeb inwestorów można stwierdzić, iż przez wieczność.
A jak skuteczne jest owo pochłanianie? Można przeprowadzić prosty test. Wystarczy włożyć kawałek takiej płyty do lodówki. W chłodziarkach panuje najczęściej specyficzny zapaszek, który zwalcza się specjalnymi pochłaniaczami wykorzystującymi węgiel aktywny. Działają przeważnie przez kilka miesięcy. Okazuje się, iż Cleaneo może pełnić podobną rolę, z tym że przez bardzo długi czas. Inną ważną zaletą owej płyty jest skuteczne tłumienie dźwięków. W całym domu jest oczywiście dużo klasycznych płyt gipsowo-kartonowych Knaufa, z których wykonane są ścianki działowe na poddaszu oraz okładzina skosów. W drugim przypadku należy używać płyt czerwonych, a więc ogniochronnych. W pierwszym nie jest to wprawdzie konieczne, ale także warto. Tak samo, jak warto montować płyty dwuwarstwowo. W pomieszczeniach wilgotnych, takich jak łazienki, pralnia oraz garaż, użyte zostały płyty cementowe Aquapanel. Są one całkowicie odporne na wilgoć. Jeśli zanurzyć Aquapanel w wodzie, to płyta nawet po długim czasie nie nasiąka i nie zmienia wymiarów.
– Uważam, iż takie rozwiązanie jest lepsze niż impregnowane płyty gipsowo-kartonowe tzw. Zielone – stwierdza Jarosław Milewski. – Trzeba bowiem pamiętać, że nawet odpowiednio zabezpieczony gips... dowolnej firmy, chłonie i magazynuje pewne ilości wody. Nawet jeśli są one niewielkie, to po latach płyty nadają się do wymiany, ponieważ ich właściwości fizyczne ulegają zmianie. Wizja architekta– Dla architekta z prawdziwego zdarzenia budynek nie jest wyłącznie konstrukcją składającą się z odpowiednio wytrzymałych ścian i stropów. On patrzy również na rzeczy ulotne – podkreśla właściciel domu. – Wiele zależy od wizji. Kiedyś byłem w jednym z domów, które projektował „mój” architekt i zobaczyłem tam w wysokim dwukondygnacyjnym pomieszczeniu niewielkie okno na wysokości trzech metrów. Pozornie nie miało to żadnego sensu. Ani dobrego dostępu do mycia, ani światła w jakiejś znaczącej ilości. Gospodarz udowodnił mi jednak, że owe okno ma sens! Okazało się, że w niektóre dni o 22.00 za szybą pojawia się księżyc. To dowód, jak wielkiej precyzji trzeba, aby realizować nawet poetyckie wizje.Kolory odgrywają w domu Joanny i Jarosława bardzo dużą rolę. Ważny jest ich dobór. Tynki zewnętrzne mają kolor szary. Rynny są srebrzystoszare, okna i drzwi brązowe. Klinkier to odcienie brązu. Wszystko tworzy harmonijną całość. Kwestią przypadku nie jest nawet to, że drzwi do garażu mają kolor zielony. Z moich doświadczeń wynika, że dobry dom, to taki dom, który z zewnątrz wydaje się mały, a po wejściu do środka okazuje się duży Na poddaszu znajdują się trzy sypialnie, łazienka z wanną oraz pralnia. Pewnie wiele osób myśli w tej chwili: A dlaczego pralnia na górze? Identyczne pytanie zadałem architektowi. Odpowiedział pytaniem: „Gdzie rozbierasz się wieczorem? Oczywiście na górze! I co, będziesz biegał z bielizną na dół?” Pomieszczenia na poddaszu są natomiast bardzo kolorowe. – Barwy w sypialni wybierała żona. Córki, Magda i Julka, decydowały natomiast o kolorach swoich pokojów. Efekt jest ciekawy, a kolory niezwykle intensywne. Włączniki światła w całym domu umieszczone są nieco niżej niż się to powszechnie przyjęło. To również sugestia architekta. Okazuje się, że przeniesienie tych elementów minimalnie w dół sprawia, iż stają się one mało zauważalne. Dlaczego? Ten prosty manewr „zdejmuje” je bowiem z linii wzroku i przez to czyni niewidocznymi. Pełnią swoją rolę, ale nie stanowią elementów, które są wyeksponowane. Aby takie innowacje były możliwe, współpraca architekta i kierownika budowy musi być bardzo ścisła. Obaj panowie konsultowali ze sobą rozmaite rozwiązania na bieżąco, gdyż nie wszystko da się zaplanować wcześniej. Niektóre problemy wychodziły dopiero w czasie prac budowlanych. Trzeba było również podejmować decyzje dotyczące niektórych rozwiązań szczegółowych. Tak było chociażby w przypadku połaci dachowej, która wystaje tylko nieznacznie poza obrys budynku. Wiem, że dekarz miał wątpliwości. Tymczasem okazało się, że taki kształt dachu jest zgodny z wizją architekta. Wizją najlepiej pojętą, to znaczy przemyślaną nie tylko pod względem wzorniczym, ale również technicznym. Otoczenie domu– Jestem bardzo zadowolony z granitowej kostki przed domem oraz wykończenia tarasu płytami granitowymi. To materiał nie tylko trwały, ale znakomicie pasujący do kolorystyki i wystroju budynku. Jeśli chodzi o te płyty tarasowe, to żona nie do końca jest nimi zachwycona. Trudniej je bowiem utrzymać w czystości niż zwykłe płytki. Nie można ich umyć mopem. Nie są bowiem szlifowane, a płomieniowane, aby nie były śliskie. Dzięki architektowi, który wykonał projekt naszego domu, stałem się fanem rozwiązań naturalnych.
Plan zagospodarowania otoczenia domu wykonał architekt ogrodu. Wizja jest już podobno zamknięta, ale mówiąc szczerze, to jeszcze jej nie znam. Wiem tylko, że sporą część przestrzeni będzie zajmował trawnik. Ważną rolę odegra również rosnąca już sosna. Niewielkie górki na granicy działki obsadzone będą roślinnością i w ten sposób zaczną pełnić rolę przesłony odgraniczającej optycznie moją działkę. Oczywiście nie chodzi mi o jakąś nieprzepuszczalną zieloną barierę. Nie zamierzam zamykać się na swoim 1000 metrów. A wracając do trawnika. Architekt uczulił mnie, że trawę powinno wysiewać się właściwie tylko tam, gdzie jest łatwy dostęp kosiarką. Żadnych drzewek i krzaczków na trawniku! Może ładnie to wygląda, ale... Koszenie zamienia się wówczas w precyzyjny slalom. Trawnik powinien być prosty, aby można było go kosić w miarę szybko. Szybko, ponieważ jeśli ma być dobrze utrzymany, to latem należy to robić dwa razy w tygodniu... Łatwo sobie wyobrazić, ile czasu można zmarnować, jeśli trawnik będzie źle rozplanowany. W przypadku ogrodu wiele instalacji należy wykonać wcześniej. Automatyczne podlewanie jest już rozprowadzone i działa. Trawnik jest podlewany dwa razy w ciągu nocy. Przygotowany jest również system nawodnienia kropelkowego dla niektórych roślin oraz kable zasilające do oświetlenia ogrodowego.
Marek Żelkowski |
||||||||||
|
dodano: 21.08.2009. |
||||||||||
| zmieniono: 23.03.2011. | ||||||||||















