Dom na emerycką kieszeń
| Dom na emerycką kieszeń |
|
Jerzy i Maria już kilka lat temu przygotowali się do spędzenia jesieni życia za miastem. W tym celu zbudowali dom, położony 35 kilometrów od Warszawy.
Choć obecnie muszą dojeżdżać do pracy, grzęznąc w korkach, cieszą się, że niedługo będą tylko korzystać z uroków życia na wsi. W wygodnym przestronnym domu, którego utrzymanie jest porównywalne z kosztami utrzymania ich poprzedniego mieszkania w bloku.
Spośród okolicznych piętrowych budynków wyróżnia go prosta bryła oraz elewacja wykonana z piaskowca i drewna. Uwagę przechodniów zwracają również kolektory słoneczne umieszczone nad garażem. A to jeszcze nie wszystkie nowoczesne instalacje, o jakie pokusili się właściciele. Zamontowali również pompę ciepła i rekuperator, czyli wentylację mechaniczną (nawiewno-wywiewną z odzyskiem ciepła). A wszystko to z myślą o komforcie mieszkania i ekonomice eksploatacji. Działkę z widokiem i ciszą – kupięPan Jerzy od początku nastawiał się na kupno dużej działki. Dom na jesień życia miał być parterowy, bez piwnic i użytkowego poddasza, a więc bardziej rozłożysty i rozciągnięty na terenie niż inne nowo budowane domy.– Szukałem działki w luźnej zabudowie, w pobliżu lasu, z widokiem na mazowiecki krajobraz. Ale moje marzenie spełniło się dopiero po wielomiesięcznych poszukiwaniach i to tylko dzięki pomocy koleżanki z pracy, która widząc moją determinację, namówiła swoich sąsiadów do sprzedaży 4000 m² gruntu – mówi pan Jerzy. Nowych właścicieli nie zniechęcił brak mediów ani kiepski dojazd wyboistą drogą przez las. To nic, że przed rozpoczęciem budowy musieli sfinansować podłączenie jej do najbliższej sieci elektrycznej, która przebiegała w odległości, aż 300 metrów. Ważniejsze było, że działka ma idealne ustawienie do stron świata, ścianę lasu od wschodu, odpowiednią wielkość i kształt do budowy parterowego domu, a ponadto – intymność, ciszę, no i życzliwe sąsiedztwo. Bez piwnic i piętraBudowę jednopoziomowego domu pan Jerzy zaplanował z kilku powodów. Jego rodzice mieszkali w piętrowym domu, w tzw. kostce z lat 70. i mama dwukrotnie przypłaciła chodzenie po schodach upadkami. Chciał więc zabezpieczyć przed tym swoją rodzinę. Uważał również, że niski, przytulony do ziemi dom będzie żył w zgodzie z płaskim mazowieckim krajobrazem.Najbliższy sercu pana Jerzego układ wnętrz miały domy w stylu amerykańskim. Kiedy w jednym z katalogów znalazł zdjęcie prostego w kształcie parterowego domu, poprosił architektów, Janusz Rewuckiego i Jerzego Czajkę, o zaprojektowanie podobnego. Sam też brał czynny udział w pracach projektowych. Określił nawet przybliżone wielkości poszczególnych pomieszczeń. Na planie prostokątaDom podzielono na trzy części: zachodnią – w której znajdują się prywatne pokoje, centralną – z pomieszczeniami reprezentacyjnymi, oraz wschodnią – z zapleczem gospodarczym.Główne wejście umieszczono w niedużej wnęce, cofniętej w głąb elewacji frontowej. Do pomieszczeń dziennych, na które składają się połączone ze sobą salon, jadalnia i kuchnia, wchodzi się przez sień, która pełni tu funkcję wiatrołapu. Na prośbę właściciela kuchnia z miejscem do codziennych posiłków znalazła się od frontu (chciał widzieć z niej bramę wjazdową), natomiast jadalnia i salon z kominkiem – od strony ogrodu. Wzdłuż salonu i jadalni a także sypialni małżeńskiej powstał taras o długości 10 i szerokości 4 metrów, na który można wyjść z każdego z wymienionych pomieszczeń. Taras otacza ogród z oczkiem wodnym, a dalej rozciągają się łąki, więc domownicy chcieli mieć na nie widok zarówno z wnętrza domu, jak i z tarasu. W zachodnim skrzydle domu znajdują się trzy sypialnie – gospodarzy, mamy pani Marii oraz gościnna, przeznaczona dla dorosłych dzieci, dojeżdżających do rodziców ze swoimi rodzinami na weekendy. Bardzo wygodne jest sąsiedztwo sypialni gospodarzy z dużą łazienką i garderobą. Seniorka i dzieci mają natomiast do dyspozycji oddzielną, wspólną łazienkę. We wschodnim skrzydle domu umieszczono gabinet do pracy oraz pomieszczenia gospodarczo-techniczne z kotłownią, łazienkę z natryskiem i WC, spiżarnię oraz garaż na dwa samochody z aneksem do majsterkowania. Od strony lasu wyprowadzono dodatkowe wyjście gospodarcze. Jak potwierdzają wszyscy użytkownicy domu, cały układ wnętrz jest bardzo funkcjonalny, a wielkość budynku idealnie odpowiada ich potrzebom. Budując kolejny dom, niczego by nie zmienili. Ranczo pod lasemZdaniem właściciela budynek z tak przejrzystym podziałem wnętrz wymagał prostej w formie „obudowy”.– Nie podobają mi się domy przeładowane ozdobnikami – wykuszami, lukarnami, kolumnami, wieżyczkami. Jedynymi elementami dekoracyjnymi, jakie dopuszczałem w nowym rodzinnym gnieździe, były naturalne materiały i stonowana kolorystyka, zaczerpnięta z natury. Budynek o długości 24 metrów, z jedną niewielką wnęką na główne wejście i wysuniętym do przodu garażem na frontowej ścianie, przykrywa prosty dwuspadowy dach. W dachu nad salonem zamontowano tylko dwa okna połaciowe, a nad garażem – kolektory słoneczne.
Pana Jerzego nie zadowalały tradycyjne tynki na elewacjach. Wolał ozdobić ściany okładziną z naturalnego kamienia oraz drewna. Od dawna marzyło mu się współczesne ranczo pod lasem. Ostateczny wygląd ścian zewnętrznych pan Jerzy zaprojektował sam, a w części nawet własnoręcznie wykonał (położył całe drewniane oszalowanie). Ściany wymurowane z jednej warstwy bloczków betonu komórkowego YTONG, tylko od strony frontu obłożono płytami ręcznie łupanego piaskowca w kolorze żółtym (przekrój przez ścianę frontową – warstwa piaskowca o grubości 15 cm, którą przymurowano do betonowych bloczków zaprawą cementową; nie zastosowano ocieplenia, bo bloczki YTONG tego nie wymagają). Pan Jerzy zadecydował o tym sam i potraktował jako dodatkowe zaizolowanie budynku. Drewnianą okładzinę zabezpieczono przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi impregnatem. Dach pokryto brązowym gontem bitumicznym. W centralnej części domu dach ocieplono wełną mineralną grubości 30 cm i od strony wnętrz wykończono boazerią z desek. W zachodniej i wschodniej części domu ocieplono nie dach, a betonowy strop nad pomieszczeniami. Dla Marii i Jerzego własny dom pod miastem to najlepszy sposób na emeryckie życie. Choćby dlatego, że dom i ogród wymagają ciągłej pielęgnacji, a co za tym idzie – utrzymania się w dobrej kondycji fizycznej.
Lilianna Jampolska |
||||
|
dodano: 11.01.2010. |
||||
| zmieniono: 23.03.2011. | ||||









