Dom skąpany w zieleni
| Dom skąpany w zieleni |
|
Szef działu wsparcia technicznego w firmie Danfoss Andrzej Oczoś mieszka z żoną Krystyną w domu leżącym zaledwie kilka kilometrów od centrum Grodziska Mazowieckiego. Trzecim domownikiem jest młodszy syn Krystian, który studiuje medycynę i dlatego większość czasu spędza ostatnio w odległym Poznaniu. Przeprowadzka
– Tam właśnie mieszkaliśmy poprzednio – mówi. – Kiedy tylko ostatnie ekipy zeszły z placu budowy, nastąpił czas wielkiej przeprowadzki. Ja musiałem przenieść się do Grodziska Mazowieckiego kilka lat wcześniej. Wynajmowałem mieszkanie, ale rozłąka z rodziną zaczęła mi naprawdę mocno doskwierać... W Danfossie pracuję od 1995 roku. Jest to firma duńska, która zajmuje się automatyką ciepłowniczą i przemysłową. Produkuje też wiele urządzeń związanych z technologiami energooszczędnymi. Wśród nich za najważniejsze należałoby uznać pompy ciepła. Ale... I tak najbardziej znanym produktem naszej firmy w Polsce są grzejnikowe zawory termostatyczne. Byliśmy jedną z pierwszych firm, które wprowadziły tego rodzaju produkt na rynek. Zapewne dlatego nazwa Danfoss zaczęła funkcjonować w języku potocznym. Stała się synonimem zaworu grzejnikowego. Łyżka dziegciuŁadnej działki w okolicach Grodziska Mazowieckiego Andrzej Oczoś szukał przez dłuższy czas.– Z całą pewnością trwało to ponad pół roku – stwierdza. – Jak zwykle pomógł przypadek. Pewnego dnia wybrałem się na wycieczkę rowerową i kilka kilometrów od miasta znalazłem miejsce, które wydawało mi się idealne. Jest to teren Warszawskiego Parku Krajobrazowego. Miejsce jakby stworzone dla ludzi szukających ciszy, spokoju, wypoczynku. Wokół lasy, piękne widoki... Bajka! Kiedy w 2003 roku dom był jeszcze w stanie surowym, niedaleko naszej działki, po drugiej stronie drogi... dosłownie w odległości jakichś 50 metrów, powstał niespodziewanie duży skład złomu. Do dziś nie wiemy, jak było to możliwe, skoro znajdujemy się na terenie parku! Do dziś nie wiemy, jak było to możliwe, skoro znajdujemy się na terenie parku! I tak właśnie zyskaliśmy niezmiernie uciążliwe sąsiedztwo, z którym walczymy bezskutecznie do dzisiaj. Wstrząsy, drgania, hałasy! A i widoki nie są takie, o jakich z mężem marzyliśmy. – Zadziwiające, że gmina, która nam i naszym sąsiadom stawiała rygorystyczne warunki związane z zabudową oraz zagospodarowaniem terenu, w wypadku złomowiska wydaje się być bezradna – stwierdza Andrzej Oczoś. – Nasze płoty musiały mieć określoną wysokość, prześwity... Nie można było zamontować oczyszczalni biologicznej... Obostrzeń była cała masa, ale rozumieliśmy to, bo względy przyrodnicze dla nas także były ważne. Tymczasem skład złomu wystawił czterometrowe betonowe ogrodzenie i nikt nie potrafi przeciwdziałać temu ewidentnemu zaśmiecaniu krajobrazu! Więcej, nikt nie potrafi nam pomóc. Wszyscy rozkładają bezradnie ręce. Powrót do korzeniDom o powierzchni 167 m² zbudowany jest bez podpiwniczenia i składa się z parteru oraz poddasza użytkowego. Budynek wzniesiony został z pustaków ceramicznych (25 cm) i docieplony styropianem (15 cm). Dach z lukarnami pokryto czarną szkliwioną dachówką ceramiczną. Pod nią znajduje się deskowanie, na którym ułożona jest membrana firmy DuPont pełniąca jednocześnie rolę wiatro- oraz paroizolacji. Pod deskowaniem znajduje się wełna mineralna – łącznie 25 centymetrów w dwóch warstwach (20 cm i 5 cm), aby nie powstawały mostki termiczne.
Garaż oraz pomieszczenia gospodarcze znajdują się w oddzielnym, wolno stojącym budynku utrzymanym w podobnym wystroju co dom (ten sam kolor ścian, czarna dachówka). – Ciekawa sprawa... – mówi Andrzej. – Kiedy już wybudowaliśmy dom, żona uzmysłowiła mi, że jest on bardzo podobny do domu moich dziadków, w którym się wychowałem. Oczywiście oba wzniesiono w różnych technologiach. Tamten z dzieciństwa był drewniany, ten jest murowany. Ale kształt rzeczywiście jest zbliżony. Najwyraźniej przy wyborze projektu zadziałała podświadomość... I tak wróciłem do korzeni. Dom jest do mieszkania
– Nigdy nie myśleliśmy o naszym domu jak o muzeum czy o pomniku, na który pracujemy przez całe życie – podkreśla Krystyna. – To miało być miejsce, w którym dobrze się czujemy. Oboje uważamy, że dom służy przede wszystkim do mieszkania, a nie do sprzątania. Obce są nam zatem jakieś obsesyjne porządki czy pucowanie wszystkiego na wysoki połysk. Zagospodarowanie domu oraz urządzanie poszczególnych pomieszczeń uznaliśmy za naszą i tylko naszą sprawę! Nawet przez myśl nam nie przeszło, aby powierzać ją dekoratorom. Ostatecznie sami wiemy najlepiej, czego nam trzeba! W jakich klimatach czy w otoczeniu jakich przedmiotów czujemy się najlepiej. – Kiedy kupiłem działkę, rosła na niej cała masa brzozowych samosiejek – wspomina Andrzej. – Większość z nich wyciąłem, ale pozostawiłem wiele kępek. Przez kilka lat bardzo mocno urosły i zacieniły salon. Mimo to chcemy, aby w domu było przytulnie oraz jasno. Stąd pastelowe, ciepłe kolory ścian.
OgrzewaniePoczątkowo dom był ogrzewany kotłem na gaz płynny, a ten jak wiadomo nie należy do tanich nośników energii. W końcu Krystyna i Andrzej doszli do wniosku, że nie chcą już płacić monstrualnych rachunków. Koszt przygotowania ciepłej wody, centralnego ogrzewania oraz dzierżawy zbiornika zewnętrznego dochodził bowiem do 9 tysięcy złotych rocznie. Dlatego też w sierpniu 2009 roku kocioł zamieniony został na pompę ciepła Danfoss DHP-A o mocy 10 kW ze 180-litrowym zbiornikiem ciepłej wody użytkowej.– Jest to pompa powietrze–woda, a więc ma niestabilne parametry pracy i mogłoby się wydawać, że mocno zaryzykowałem – stwierdza Andrzej Oczoś. – Ale zapewniam, że takie obawy mogą mieć wyłącznie ci, którzy o urządzeniach tego rodzaju wiedzą bardzo niewiele. Nasz dom jest najlepszym przykładem, że można zrobić udaną modernizację ogrzewania w oparciu o powietrzną pompę ciepła. Jednostka zewnętrzna ustawiona została na dawnym fundamencie zbiornika na gaz skroplony i połączona podziemną instalacją glikolową z pompą ciepła znajdującą się w budynku. Powietrzna pompa ciepła ma oczywiście swoje ograniczenia. Na przykład przy temperaturze minus 20 stopni urządzenie wyłącza się. Włączają się natomiast grzałki elektryczne i to one zapewniają ciepło dla całego domu. Grzanie wyłącznie prądem nie należy oczywiście do tanich, ale takich dni z bardzo niską temperaturą było w ostatnim sezonie zaledwie kilka! Nawet gdy doliczy się owe dodatkowe koszty, to eksploatacja pompy i tak wypada taniej niż jakiegokolwiek kotła. Urządzenie ma wbudowane wielostopniowe grzałki – 3, 6, 9, 12, 15 kW. Automatyka pompy ciepła włącza je w zależności od zapotrzebowania. Przy średniej styczniowej temperaturze minus 12 stopni zapłaciliśmy za ogrzewanie i ciepłą wodę w granicach 850 złotych. Ale to był jeden miesiąc! W ciągu roku koszty związane z grzaniem nie przekroczą z pewnością 4 tysięcy złotych! W całym domu zamontowane są grzejniki firmy Radson. Te same, które współpracowały wcześniej z kotłem gazowym. Obeszło się bez przeróbek, ponieważ od początku były trochę większe, niż należało. Dla pompy ciepła stanowią natomiast doskonałe górne źródło. W salonie Krystyny i Andrzeja znajduje się kominek, ale służy on przede wszystkim do tworzenia miłego domowego nastroju. Chociaż w razie potrzeby może mieć również praktyczne zastosowanie i stanowić alternatywne źródło ciepła dla domu. Podłączone są bowiem do niego: centralka nadmuchowa oraz system przewodów rozprowadzających ciepłe powietrze.
Ogród
Stworzyliśmy nasz ogród wspólnie z żoną, od podstaw. Ponieważ trochę interesuję się tą tematyką, więc dobierałem i dobieram drzewa, krzewy, rośliny... To dla mnie duża przyjemność i odpoczynek po pracy. Urządziliśmy ogród w formie, którą nazywam kępową. Są w nim miejsca o bardzo różnym charakterze. Jedna część to krzewy niskopienne, w drugiej są rośliny wyższe. Zróżnicowanie gatunków jest duże, ale przeważają krzewy iglaste. Dzięki temu wyglądają pięknie nie tylko latem, ale również zimą. Od kolegi, który ma dużą szkółkę w Końskowoli, przywiozłem wspaniałą odmianę hortensji krzewiastych, kwitnących przez całe lato białymi, olbrzymimi pękami kwiatów. Wygląda to naprawdę przepięknie. Każdy, kto zabiera się do urządzania ogrodu, powinien pamiętać, że wymaga to wiele cierpliwości i czasu. A ponadto ta praca nigdy się nie kończy, gdyż rośliny wymagają pielęgnacji. Poza tym Karen i Leda... No powiedzmy, że nie ułatwiają pielęgnacji roślin. Potrafią ni stąd, ni zowąd wykopać jakiś dołek, zniszczyć coś przypadkowo... Ale ponieważ, jak już mówiłem, są domownikami, to nad takimi rzeczami przechodzi się po prostu do porządku dziennego i naprawia. Pasje małe i duże– Jestem absolwentem Politechniki Warszawskiej Wydziału Mechanicznego, Energetyki i Lotnictwa. Od początku swej kariery zawodowej, a więc od lat 80. zajmowałem się ciepłownictwem i ogrzewnictwem – mówi Andrzej. – W swoim czasie razem z grupą znajomych stworzyliśmy spółkę, która miała szanse stać się największym prywatnym właścicielem elektrowni wodnej w Polsce. Elektrowni o mocy blisko 2 MW.
Niestety był to okres, kiedy pan Bauc odkrył w budżecie naszego kraju wielką dziurę i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska wycofał się z umowy. Zainteresowanie odnawialnymi źródłami energii realizuję również w Danfossie, zajmując się pompami ciepła. Ciekawą pasją żony, do której chętnie się przyłączam, jest zwiedzanie zamków oraz pałaców. Jeździmy praktycznie po całej Polsce na jedno-, dwudniowe wypady i trafiamy do ciekawych, naprawdę niezwykłych miejsc. Natomiast narty są pasją, do której wróciłem po latach. Kiedyś pojechałem do fabryki Danfossa w Słowenii i kolega namówił mnie na wyprawę na Krwawec, gdzie znajduje się znany ośrodek narciarski. Przepiękne miejsce w Alpach, 30 kilometrów od Lublany. Pożyczyłem narty i od tamtego czasu zacząłem znowu bawić się w narciarstwo. A w dodatku zaraziłem tym sportem obu synów. – Moją pasją nie jest natomiast zjeżdżanie na nartach – podkreśla ze śmiechem Krystyna. – Mam jednak szereg innych zainteresowań... myślę, że równie fascynujących. Lubię też stawiać przed sobą trudne zadania. Może to dlatego, że jestem ambitna i w pozytywny sposób uparta... Jak wszyscy ludzie z Bydgoszczy, w której się urodziłam. Moje prawdziwe pasje związane są z historią. Pewnie dlatego, że przez długi czas bardzo chciałam studiować historię lub archeologię. Los chciał jednak inaczej, a historia stała się moim hobby. Stąd chociażby owe wyprawy do zamków i pałaców, o których wspomniał mąż. Uwielbiam też dobrą książkę. Dobrą, czyli taką, która mnie zainteresuje i bez reszty wciągnie. Mam swojego ukochanego autora, którym jest Kornel Filipowicz, bliski przyjaciel Wisławy Szymborskiej. Uważam go za fantastycznego prozaika, który w niezrównany sposób opisywał sytuacje, ludzi, osobowości i robił to nie tylko trafnie, ale też z dużym dramatyzmem. Uwielbiam dobre polskie kino. Szczególnie to niezależne, chociażby filmy Doroty Kędzierzawskiej. Uważam, że film Pora umierać z Danutą Szaflarską to wspaniały obraz! Wcale nie smutny, jak sądzą niektórzy. Przeciwnie, to film o radości życia i o tym, że niezależnie od wieku można podejmować ważne, życiowe decyzje. Zupełnie inny dom– Ten dom to była moja pierwsza budowa i oczywiście nie ustrzegłem się przynajmniej kilku wpadek – śmieje się Andrzej. – Ale niewykluczone, że za jakiś czas ponownie stanę się inwestorem. Mamy z żoną upatrzoną działkę w północno-zachodniej Polsce i tam chcielibyśmy osiedlić się, kiedy nadejdzie emerytura. Z całą pewnością projekt nowego domu będzie uwzględniał fakt, którego wiele osób nie chce lub nie umie przyjąć do wiadomości. A mianowicie, że czas upływa i przybliża nas do jesieni życia!Jeśli zdecydujemy się z żoną na nową budowę, to z całą pewnością powstanie dom parterowy i nieco mniejszy od obecnego. Jakieś sto, góra sto dwadzieścia metrów kwadratowych. Wyposażyłbym go w rozwiązania energooszczędne, takie jak: ogrzewanie podłogowe, układ rekuperacji... a więc instalacje, których w obecnym domu nie mam, a których mi brakuje. Poprawiają one komfort użytkowania, a poza tym obniżają koszty eksploatacyjne. Warto budować dom, myśląc o przyszłości, szczególnie jeśli jest się w średnim wieku. Na ekstrawagancje architektoniczne powinni pozwalać sobie raczej młodzi ludzie.
Marek Żelkowski |
|||||||||||||||||||
|
dodano: 31.03.2010. |
|||||||||||||||||||
| zmieniono: 23.03.2011. | |||||||||||||||||||













