Dom na podmokłej działce
| Dom na podmokłej działce |
Kupno bardzo taniej, bo podmokłej działki, na szczęście nie okazało się dla pani Eugenii pułapką. Choć przygotowanie do budowy domu tak „trudnego” gruntu było dość uciążliwe i długotrwałe.
W obecnej dobie, kiedy ziemia jest droga, nie wszystkich stać na kupno działki, a potem jeszcze na budowę domu. Ale pani Eugenia nie zamierzała łatwo rezygnować z marzeń. Tak długo szukała stosownego rozwiązania, aż znalazła. Zminimalizować ryzykoPani Eugenia jeszcze przed ostatecznym zakupem 2000 m² łąki sprawdziła w Urzędzie Gminy, czy wyznaczona parcela jest położona na teranie przeznaczonym pod zabudowę jednorodzinną. Otrzymała taką gwarancję oraz informację, że ziemia znajduje się w odległości 60 m od sieci gazociągowej, wodociągowej i telefonicznej. Odetchnęła więc z ulgą.Kolejnym krokiem inwestorki była konsultacja z geotechnikiem i architektem. Geotechnik, badając grunt, ustalił, że może na nim stanąć dom, pod warunkiem że podłoże zostanie odpowiednio przygotowane. Jako najlepsze rozwiązanie wskazał podniesienie gruntu na dużym obszarze aż do poziomu głównej drogi. Reszta działki celowo miała pozostać nienaruszona, by w powstałym zagłębieniu właścicielka mogła zbudować staw (jako naturalny zbiornik odwadniający okresowo podmokłą parcelę). Cała operacja podnoszenia terenu trwała ponad pół roku, a następnie, jeszcze przez dwa lata, ziemia osiadała pod własnym ciężarem. Ale pani Eugenii nie spieszyło się, zgodnie z powiedzeniem „co nagle, to po diable”. Lekki i szkieletowy – dobry na podniesiony sztucznie terenCzas osiadania gruntu właścicielka wykorzystała na prace projektowe oraz zorganizowanie budowy (zajmowała się tym samodzielnie i z pomocą braci).– Ponieważ od dawna marzyłam o domu z drewna, nie miałam dylematu, jaką wybrać technologię budowy. Ale musiałam zaczekać na opinię specjalistów. Na moje szczęście architekt w porozumieniu z geotechnikiem potwierdzili, że na tak przygotowanym gruncie sprawdzi się lekka drewniana konstrukcja budynku, wzniesiona na solidnej monolitycznej płycie fundamentowej. Przewidywali, że tego rodzaju budynek można wybudować taniej i szybciej niż murowany i to mi bardzo odpowiadało. Z tego samego względu na pokrycie dachu wybrały gont bitumiczny. Mając na względzie późniejsze jak najniższe wydatki za eksploatację budynku, panie szczególnie starannie zaprojektowały sposób zaizolowania budynku. Ściany zewnętrzne budynku, skonstruowane w technologii szkieletu drewnianego, składają się z: desek, folii wiatroszczelnej, 20 cm wełny mineralnej, folii paroizolacyjnej i płyty gipsowo-kartonowej (mocowanej na metalowym stelażu). Dach pozostawiły bez ocieplenia, bo jest tam tylko miejsce na składzik gospodarczy. Ale za to na stropie nad parterem rozłożyły grubą warstwę wełny mineralnej (25 cm). Zadbały również o solidne zabezpieczenie podłóg przed wilgocią i zimnem. Ławy fundamentowe zostały zaizolowane pionowo (lepikiem). Na płycie fundamentowej oprócz papy izolacyjnej położono 5 cm styropianu, a na nim siatkę stalową, po czym zalano zaprawą cementową. Potem zamocowano drewniane legary, pomiędzy które włożono dodatkową warstwę wełny mineralnej (na całą wysokość legarów). Od strony wnętrz położono deski podłogowe. Udanym posunięciem okazała się budowa wolno stojącej wiaty gospodarczej. Pod jej dachem zmieściło się miejsce na samochód, drewutnia, składzik ogrodniczy, piwniczka oraz letnia kuchnia. Trochę sprytnych, ale opłacalnych zabiegówDopiero po rozrysowaniu poszczególnych wnętrz i omówieniu ich układu oraz wielkości z panią architekt, właścicielka zdecydowała się powiększyć salon do 30 m², wybudować dodatkowy pokój (dla dojeżdżających dzieci z wnukami) oraz zrealizować swoje wielkie marzenie – ogród zimowy. Szukając wszędzie gdzie się da oszczędności, pani Eugenia w żadnym wypadku nie chciała jednak zbudować niewygodnego domu, szczególnie że miał być pierwszy, ale zarazem ostatni.Przeszkloną oranżerię o powierzchni aż 40 m² celowo umieszczono wzdłuż południowo-zachodniej elewacji budynku, gdzie najdłużej operuje słońce. Właścicielka wykorzystuje ją nie tylko do uprawiania kwiatów, ale również do... dogrzewania reszty pomieszczeń mieszkalnych w chłodniejszych porach roku. Z tą myślą między oranżerią a pomieszczeniami dziennymi zamontowała szerokie dwuskrzydłowe drzwi, po otwarciu których ciepło gromadzące się w oranżerii wpada do wnętrza domu. Latem dach ogrodu zimowego właścicielka spryskuje mieszaniną wapna (tak jak czynią to ogrodnicy przy uprawach szklarniowych), które na kilka miesięcy skutecznie zacienia jego wnętrze i chroni przed nadmiernym nagrzewaniem się, jednocześnie zastępując drogie w montażu rolety. Przytulny, jak z dzieciństwaWystrój tarasu niewiele różni się od wystroju wnętrz. W pomieszczeniach dziennych i prywatnych również króluje drewno na podłogach, fragmentach ścian, meblach. Właścicielka zachowała niemal wszędzie jasny kolor drewna, który pasuje do białych ścian i sufitów. Wszędzie jest bardzo tradycyjnie i bardzo przytulnie. Pani Eugenia tak rozplanowała wnętrza, by mogła przenieść meble i bibeloty z poprzedniego mieszkania w Warszawie, bez dokupowania dodatkowych. – Mimo wielu kontrowersyjnych kroków i decyzji, jakie musiałam podjąć w drodze do upragnionego celu, nareszcie mieszkam we własnym wymarzonym domu z ogrodem. Właściwie powinnam powiedzieć, że „dzięki” nim. Mając do dyspozycji nieduże oszczędności życia, za to za dużo lat do zaciągania kredytów, musiałam działać z determinacją. No i się udało!
Lilianna Jampolska |
||
|
dodano: 07.05.2010. |
||
| zmieniono: 23.03.2011. | ||









