Manuela - jeden projekt, wiele możliwości
| Manuela - jeden projekt, wiele możliwości |
|
Ewa i Mariusz poczuli się na tyle zmęczeni tempem życia, że stwierdzili, iż jedynym rozwiązaniem jest zamieszkanie w miejscu, w którym jednocześnie się odpoczywa. Dalsze życie w bloku nie mieściło się w tym schemacie. Trzeba było zbudować swój dom.
– Kto powiedział, że odpowiednią działkę kupuje się już przy pierwszym podejściu? My zapłaciliśmy za ziemię pod Górą Kalwarią i dopiero po jakimś czasie oprzytomnieliśmy, że przecież nie chcemy spędzić połowy życia na dojazdach do pracy po 60 km w jedną stronę. Ostatecznie wylądowaliśmy w Chotomowie, gdzie wtedy jeszcze 1 m² ziemi kosztował 60 zł – Ewa opowiada, jak w 2000 roku kupili docelową działkę wielkości 1000 m². Ziemię znalazła im agencja nieruchomości. Sami nie mieli czasu na poszukiwania. Podobnie im wyszło z projektem. Najpierw kupili „Weronikę” z pracowni Archipelag – jedynym minusem tego parterowego domku był brak możliwości adaptacji poddasza na mieszkalne. Już mieli rozpoczynać budowę, kiedy przypadkiem trafili na „Manuelę”. Ponieważ projekt pochodził z tego samego biura co „Weronika”, wystarczyła podmiana z drobną dopłatą. Wybrany dom okazał się jednym z czołówki najpopularniejszych projektów w Polsce. Nie było więc problemów z obejrzeniem już wybudowanej „Manueli” i zaprojektowaniem poprawek tak, aby spełniała indywidualne potrzeby ich rodziny. Już na etapie adaptacji projektu zamienili charakterystyczne duże okno w jadalni na drzwi balkonowe, likwidując tym samym boczne wyjście na taras. W salonie dodali okno, zlikwidowali ścianę między kuchnią i salonem, zrezygnowali ze spiżarki powiększając powierzchnię kuchni.
Dom sam się budowałBudowa rozpoczęła się wiosną 2003 roku. – Wystartowaliśmy 7 maja. Była to środa lub sobota, bo nasz wykonawca powiedział, że tylko w te dni można rozpocząć budowę domu – śmieje się Ewa. Jednak już kilka miesięcy wcześniej inwestorzy szukali ekip wykonawczych. Ponieważ Ewa i Mariusz mają mało czasu, postanowili, że nie będą budować typowym systemem gospodarczym. Firm szukali głównie przez Internet – wysyłali projekt i porównywali nadesłane kosztorysy. Potem umawiali się na rozmowy. Na każdej wymagali referencji od inwestorów. Tak znaleźli wykonawcę stanu surowego, któremu zapłacili 82 tys. zł – 10 proc. zaliczkę przed robotami, a resztę po wykonaniu zlecenia. Z usług firmy byli bardzo zadowoleni. Szef wykonawców był jednocześnie ich kierownikiem budowy. Prace rozpoczął od ogrodzenia placu i ustalenia harmonogramu, którego potem dotrzymywał co do dnia. Ściany zewnętrzne zostały zbudowane z gazobetonu 24 cm, styropianu 12 cm, wykończone tynkiem silikonowym i farbami firmy Kabe. Zdaniem właścicieli to doskonała technologia, bo dom świetnie trzyma ciepło a elewacje ładnie wyglądają. Ułożono stropy Teriva. Wcale nie odczuliśmy, że budujemy dom. Przyjeżdżaliśmy na plac, ale raczej z ciekawości niż konieczności. Pewnego dnia przyjechaliśmy i zobaczyliśmy, że został wybudowany komin, który przecież chcieliśmy postawić z klinkieru. Wykonawca zaproponował, że komin zostanie rozebrany, ale spodobał nam się taki i został – wspomina Mariusz. Po dwóch i pół miesiąca pracy przyszła pora na dach.
Przerwa do wiosnyMariusz postanowił, że prace ruszą z powrotem dopiero na wiosnę, bo dom musi się ustać i „wypachnieć”. Dzięki temu mieli czas na znalezienie ekipy do wykończeń. Zależało im, żeby firma pracowała tak, jak poprzednia – załatwiała sama wszystko łącznie z zakupami. Wybrali wykonawcę i podpisali z nim umowę na podłogi, tynki, elewację, podbitkę i ocieplenie z wykończeniem poddasza. Już przy elewacji zaczęły się niespodzianki – wykończenie wycenione na 7 tys. zł, nagle kosztowało 15 tys. zł. Wełna mineralna do ocieplenia poddasza została pocięta na fragmenty krótsze niż rozstaw między krokwiami (a powinny być o dwa centymetry szersze!). Uzbroić działkęPonieważ działka była nieuzbrojona, Mariusz musiał wybrać mniej typowe od gazowego źródło ogrzewania. Postawił na gaz płynny i kocioł Vitodens firmy Viessmann. Bał się wprawdzie wysokich rachunków, ale okazało się, że za sezon grzewczy 2005/2006 zapłacił 4200 zł (z przygotowaniem c.w.u i zasilaniem kuchenki gazowej). W domu cały czas utrzymywał temperaturę 19-20°C. – Może wydawać się, że to niewiele, ale przy ogrzewaniu podłogowym jest nieco inny rozkład temperatury w pomieszczeniu i nasze odczucie ciepła jest takie, jak gdyby w mieszkaniu były jakieś 22°C. Woda doprowadzana jest z własnego ujęcia przez pompę głębinową. Trzeba liczyć i planować – Najważniejsze to dobrze obliczyć czas i zaplanować pieniądze. Na początku budowy rozbieżność 1000 zł nie wydaje się wielka, ale potem nawet 100 zł robi różnicę. Za fart uznał też znalezienie ekipy, która za 1500 zł ułożyła płytki na całym parterze i wykonała ceglaną ściankę w kuchni, wyłącznie dlatego, że miała przestój w pracy.
Ewa opowiada, jak jej mąż postanowił sam zagospodarować ogród. – Wycenił prace w firmach zajmujących się zielenią, a na koniec sam kupił materiały i przygotował system nawadniana z niską zielenią, za… 2 tys. zł. Przy okazji pobiegał po działce z cyrklem wyznaczając okręgi.
![]() Anna Olszewska-Krysztofiak, |
|||||||||
|
dodano: 15.12.2008. |
|||||||||
| zmieniono: 23.03.2011. | |||||||||



Przed Budową 







