Mam już dość ciągłej walki
z ustawianiem kotła tak, aby z komina wydobywało się mniej sadzy - mówi vega58, posiadacz kotła na ekogroszek
Parametry domu: budynek o powierzchni grzewczej ok. 220 m2. Zbudowany
w 1974 r, po generalnym remoncie: ociepleniu i wymianie stolarki.
Charakterystyka kotła: Kocioł stalowy na groszek z zasobnikiem (teoretycznie
wszystkopalny). Użytkowany od 6 lat. Wyposażony jest w dodatkowe
palenisko z rusztu żeliwnego, które umożliwia palenie w kotle przy braku
energii elektrycznej lub awarii podajnika. Pojemność zasobnika paliwa
wystarcza zimą na kilka dni pracy kotła.
Paliwo dedykowane: groszek.
Paliwo dopuszczalne: miał węglowy.
Decyzja: Budynek od początku był ogrzewany węglem. Podczas remontu
instalacja została przystosowania do oleju płynnego, ale ostatecznie
zdecydowałem się na groszek. Po 6 latach eksploatacji kotła wiem, że
nie była to najlepsza decyzja.
Porady i przestrogi:
– Od początku mam problem z ilością niedopalonej sadzy, która osadza
się na dachu, kominie, elewacji i tarasie. Mam już dość ciągłej walki
z ustawianiem kotła tak, aby z komina wydobywało się mniej sadzy.
Kupowałem najlepszy teoretycznie groszek dostępny na rynku, wszystko
na nic.
Próbowałem dosypywać Sadpalu (zielony proszek dodawany do opału
w celu całkowitego dopalania sadzy; na 1 tonę węgla stosuje się 1–2 kg
preparatu; spaliny powinny mieć białe zabarwienie) ale niewiele to
pomogło.
Temperaturę w kotle ustawiłem na 60°C. To minimum zalecane przez
producenta. Testowałem ustawienia temperatury w zakresie od 60 do
70°C. Mam mieszany system ogrzewania: parter – podłogówka, piętro
– grzejniki. Oczywiście próbowałem też różnych ustawień na nadmuchu,
jak też czasu podania opału, ale nie wpłynęło to na ilość sadzy.
Kominiarz sprawdził ciąg i stwierdził że jest OK, chociaż komin mógłby
być wyższy, więc podniosłem go o półtora metra – bez rezultatu. Dopływ
świeżego powietrza zapewniony jest rurą bezpośrednio z zewnątrz.
Być może przyczyną nadmiernego osadzaniem się sadzy jest wadliwie
wykonana instalacja. Ale podobny problem mają znajomi, u których
instalację wykonywał inny fachowiec.
Zastanawiałem się, czy długość czopucha może mieć tutaj jakieś znaczenie,
bo u mnie ma ok. 1 metra długości, wcześniej kotłownia była projektowana
pod olej i inaczej się tego kotła ustawić nie dało.
– Raz na dwa tygodnie trzeba kocioł w środku dobrze wyczyścić. Jest to
bardzo uciążliwe, bo gdy nie ma mnie w domu dłuższy czas, robi to żona,
pył i brud w kotłowni, my również tym ubrudzeni, jest jeszcze popiół, który
trzeba wybierać, częściej lub rzadziej zależny od asortymentu.
– Z moich doświadczeń wynikało że najlepiej spalał się groszek z kopalni
Chwałowice, chociaż teoretycznie najbardziej kaloryczny jest z kopalni
Bobrek, ale po nim zostaje sporo popiołu.
– Przed zakończeniem nowego domu chcę sprawdzić, czy nie dałoby się
tego kotła przerobić na pelety. W nowym domu zainstaluję pompę ciepła
lub kocioł olejowy z rekuperacją i solarami.
Koszty: Spaliłem w tym sezonie 5 ton groszku. Razem z pozostałymi
kosztami (prąd itp.) ogólnie koszt ogrzewania za ostatni sezon wyniósł
ok. 4200 zł. Joanna Dąbrowska |