Segment w mieście czy dom na wsi?
| Segment w mieście czy dom na wsi? |
Planując zamieszkanie
w jednorodzinnym domu,
warto najpierw obejrzeć
w miejscowym urzędzie
gminy plan przestrzennego
zagospodarowania.
Lepiej wiedzieć, czy tuż
obok domu nie wyrośnie
supermarket lub
wysokie bloki.
Przeprowadzając się do dwupiętrowego segmentu w podwarszawskim Piasecznie, Kasia i Paweł cieszyli się, że zamieniają małe mieszkanie w bloku na domek z ogródkiem. Tylko z tego powodu nie kupili większego mieszkania na warszawskich Kabatach, gdzie żyło im się dotąd spokojnie. Za tę samą cenę woleli mieć segment o powierzchni 135 m2 i nieduży ogród, tym bardziej że zmieniali lokalizację o zaledwie kilka kilometrów. Wysokie bloki zamiast widoku na poleDwukondygnacyjny, szeroki segment, położony na skraju osiedla, okazał się dobrym miejscem dla rodziny z noworodkiem (Grześ przybył już do nowego domu).Przydomowy ogródek, przylegający do pola, tłumił odgłosy miasteczka i pozwalał na przebywanie na powietrzu. Kasi i Pawłowi długo albo nawet wcale nie przyszłaby do głowy kolejna przeprowadzka, gdyby nie nagła i druzgocąca wiadomość. Tuż za płotem w niedalekiej przyszłości ma powstać duże osiedle z wysokimi blokami! Dla niskiej osiedlowej zabudowy takie sąsiedztwo oznaczało: brzydki widok, tłum przybyszów, hałas i korki na drogach. Zaskoczeni i zmartwieni obrotem spraw małżonkowie dopiero wtedy zdali sobie sprawę, że powinni byli przed przeprowadzką zdobyć informacje na temat rozwoju najbliższej okolicy. Kiedy minął pierwszy szok, postanowili bez zwłoki przeciwdziałać sytuacji. Za najlepsze rozwiązanie uznali sprzedaż segmentu i znalezienie nowo wybudowanego domu jednorodzinnego na średniej wielkości działce. – Budynek nie musiał być całkowicie gotowy, ale ważne, żeby już stał i jego budowa miała się ku końcowi – wyjaśnił pan Paweł. – Z małym dzieckiem i kolejnym w drodze oraz pracując zawodowo, samodzielne budowanie mogło okazać się dla nas kolejnym niewypałem. Nie obawialiśmy się już zamieszkania na podwarszawskich wsiach, wiedząc, że wiele z nich ma świetną komunikację oraz niemal miejskie zaplecze. Ostrożny wybórKasi i Pawłowi najwyraźniej sprzyjał los, ponieważ szybko znaleźli ciekawą ofertę. Rodzina, która właśnie kończyła budowę wymarzonego domu, musiała nagle wyjechać za granicę na stałe. Przedtem, nie wiedząc jeszcze nic o wyjeździe, budowała, a potem wykańczała budynek w dobrym standardzie. Oglądając go po raz pierwszy, małżeństwu podobało się niemal wszystko. Począwszy od bryły i kolorystyki budynku, przez ważne instalacje, po układ i wykończenie wnętrz.Ku ogromnej radości budynek był niemal gotowy do zamieszkania. Brakowało mu tylko wykończenia części poddasza, zamontowania kominka w salonie, przyłączenia wody z wodociągu biegnącego w pobliskiej drodze i dokończenia rozpoczętej procedury przyłączenia gazociągu. Nie wymagało to wiele czasu. Im dłużej małżeństwo drążyło szczegóły, tym bardziej upewniało się, że warto zapłacić (w 2007 r.) za ten dom razem z działką 1 000 000 zł. Jednak mając za sobą niedawne przejścia, byli ostrożniejsi i zdobywali informacje rzutujące na późniejsze funkcjonowanie domu. Odetchnęli z ulgą, gdy w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego nie znaleźli żadnych zagrożeń dla jednorodzinnego budownictwa. W długim okresie w luźno zabudowanej okolicy planowano budowę tylko niskich domów, bez wprowadzania obiektów wielorodzinnych i przemysłowych. Wybrany teren miał już komplet mediów, był zgazyfikowany, skanalizowany i miał wyasfaltowane drogi. Miał też zapewnioną komunikację autobusową z miastem. Wadą był natomiast brak na miejscu zaplecza instytucjonalnego. Chcąc korzystać ze szkolnictwa, służby zdrowia czy poczty, trzeba było dojechać do sąsiednich wsi. Sami lepiej by nie zbudowaliKasia i Paweł zdecydowali się na kupno domu, mimo konieczności dojeżdżania do przedszkola i ośrodka zdrowia. Uznali, że skoro w pobliżu działki jest sklep spożywczy, a do innych instytucji dotrą po wyasfaltowanych drogach, komunikacja nie będzie dokuczliwa. Po grząskich drogach na poprzednim osiedlu, szczegóły komunikacyjne wcale nie były dla nich błahe.Oczywiście na decyzję głównie wpłynął fakt, że domu nie kupowali z rąk dewelopera. Otrzymane od poprzedników dokumenty świadczyły o tym, że nie był budowany szybko i tanio. Budynek miał nawet wykonaną instalację odgromową na dachu pokrytym dachówką ceramiczną! Podczas prac wykończeniowych nowi właściciele przekonali się, że rzeczywiście powstał z solidnych materiałów i został prawidłowo ocieplony. Co do względów estetycznych zupełnie przypadkowo złożyło się, że potrzeby i gust poprzednich właścicieli były zbieżne z preferencjami Kasi i Pawła. Od razu spodobała im się klasyczna bryła oraz kolorystyka domu. Wielkość i układ wnętrz Kasia i Paweł wybraliby podobnie, choć na początku martwili się, że na parterze brakuje pokoju gościnnego (teraz wiedzą, że jest zbędny). Zastali zgrabnie podzieloną strefę dzienną na parterze (pomieszczenia nie są całkowicie otwarte) oraz dużą kotłownię i garaż na dwa samochody z wewnętrznym przejściem. Na poddaszu mieli do dyspozycji aż cztery pokoje oraz wspólną łazienkę. Co zrobili samodzielnieMieszkając w segmencie, przekonali się, jak ważna dla rodziny z dziećmi jest garderoba i składzik gospodarczy przy pokojach prywatnych. Jeden z pokoi na poddaszu przeznaczyli więc na te cele. Na parterze dokonali tylko niewielkich przesunięć ścianek działowych dla usprawnienia komunikacji. Przed przeprowadzką dom został całkowicie wykończony i umeblowany (głównie meblami z poprzedniego segmentu). Kasia i Paweł zaczekali do uzyskania godziwych warunków, ponieważ urodziło się drugie dziecko, Zosia.Poprzednicy przygotowali dom do ogrzewania gazem ziemnym, instalując grzejniki naścienne oraz ogrzewanie podłogowe w łazienkach i sieni. Przed sprzedażą domu ogrzewali go jednak elektrycznie i kotłem na paliwo stałe. Pan Paweł zrezygnował z tego i dokończył rozpoczętą procedurę przyłączenia do budynku gazu, co kosztowało 4000 zł oraz kupił i zamontował gazowy kocioł grzewczy za 5500 zł. W kominku zastosował żeliwny wkład. Razem z obudową i robocizną kosztował 8000 zł. Ciepło krąży na kondygnacjach grawitacyjnie, ponieważ wcześniej nie przewidziano systemu DGP ani montażu kominka z płaszczem wodnym. Przyłączenie wodociągu okazało się kosztowne (12 000 zł), ale wody nie trzeba uzdatniać filtrami. Na wykonanie podbitki pod dachem, ułożenie kostki i zagospodarowanie ogrodu wydano 40 000 zł. – Nie żałujemy kolejnej przeprowadzki. Osiedle bloków rzeczywiście szybko powstało, ale my w porę uciekliśmy w cichą okolicę z domami jednorodzinnymi. Obecnie mieszkamy jeszcze wygodniej niż poprzednio.
Lilianna Jampolska |
||||
|
dodano: 28.09.2011. |
||||
| zmieniono: 10.10.2011. | ||||



Przed Budową 





