Dzięki ogranicznikom przepięć prądy większe niż normalne prądy robocze trafiają nie do domowej instalacji elektrycznej, lecz do uziomu.
 | | Ograniczniki przepięć klasy D to tylko ostatni
stopień ochrony szczególnie wrażliwych urządzeń.
Jeśli zabraknie ograniczników klasy B i/lub C, nie
będą skuteczne (fot. Eaton (Moeller)) | Wynika stąd podstawowy wniosek – by ograniczniki przepięć zadziałały skutecznie, niezbędne jest dobre uziemienie. Inaczej ich instalowanie mija się z celem. Ograniczniki dzieli się na kilka klas, oznaczanych literami bądź cyframi rzymskimi. W każdej obowiązują inne zasady co do miejsca montażu i zakresu zastosowań:
-
B (I) – w złączu; w budynkach zasilanych z sieci napowietrznej, a z sieci kablowej, jeśli budynek ma instalację odgromową;
-
C (II) – w rozdzielnicy w odległości przynajmniej 10 m od ogranicznika klasy B albo w złączu, jeśli budynek zasilany jest z linii kablowej i nie ma instalacji odgromowej;
-
D (III) – bezpośrednio przed chronionym urządzeniem. Najczęściej są to specjalne przedłużacze (listwy przeciwprzepięciowe).
Uwaga! Sam ogranicznik przepięć klasy D nie jest skutecznym zabezpieczeniem, zaś ogranicznik klasy C można stosować, nie poprzedzając go ogranicznikiem B, jeśli nie ma niebezpieczeństwa uderzenia pioruna bezpośrednio w budynek lub linię zasilającą (jest kablowa).
Bardzo popularne są ograniczniki przepięć klasy B+C, które można instalować w rozdzielnicy. Jeśli ogranicznik przepięć
zadziała, to konieczna może być wymiana jego wkładki, zdarza się też, że ogranicznik zostaje wówczas wyrwany z szyny montażowej.
Ograniczniki przepięć to nie jedyny sposób zmniejszenia ich dotkliwych skutków. Wszystkie metalowe rurociągi oraz kabel sieci energetycznej powinny być wprowadzone do budynku w tym samym miejscu, trzeba wykonać pomiędzy nimi tzw. połączenia wyrównawcze oraz połączyć je z szyną uziemiającą budynku (połączenie z uziomem). Jarosław Antkiewicz |
dodano: 07.10.2011. |
|
zmieniono: 07.10.2011. |