Piwnica jako gruntowy wymiennik ciepła (gwc)
| Piwnica jako gruntowy wymiennik ciepła (gwc) |
|
Myślałem, że starą książeczkę mieszkaniową przyjdzie mi zostawić dla przyszłych pokoleń na pamiątkę – wspomina Marek Krokos. – Pewnego dnia dowiedziałem się jednak, że Urząd Gminy Biała Podlaska ogłosił przetarg na działki budowlane w Sławacinku Starym.
Przetarg ograniczony, gdyż obejmował posiadaczy pozornie bezużytecznych już książeczek. Pojechaliśmy z żoną zobaczyć owe działki i bardzo szybko doszliśmy do wniosku, że to miejsce po prostu nam pasuje. Z jednej strony byliśmy właściwie jeszcze w obrębie miasta, bo od centrum dzieliło nas jakieś 3,5 kilometra. Z drugiej... to już prawie wieś. Inne powietrze, inny klimat. Marek Krokos od 10 lat jest dyrektorem regionu północno-wschodniego firmy Termo Organika – wiodącego producenta izolacji z polistyrenu spienionego. – Żona, córki i ja mieszkamy w tym domu na obrzeżach Białej Podlaskiej od siedmiu lat – mówi. – Bardzo ważnym domownikiem jest także jamnik o imieniu Dyzma. Do niedawna była z nami jeszcze pięcioletnia suka Basta rasy malamut alaskan, ale komplikacje po ukąszeniu kleszcza okazały się dla niej zabójcze. Zanim powstał dom
Pół roku później żona dostała jednak atrakcyjną propozycję pracy w rodzinnej Białej Podlaskiej i w ten sposób los ostatecznie zdecydował, gdzie zamieszkamy. Do branży budowlanej także trafiłem przez przypadek. Kiedy przyszedł czas na wybór projektu, postanowiliśmy, iż będziemy przeglądać katalogi osobno Kiedy Renata i Marek kupili działkę, nadszedł czas wyboru projektu. Byli zgodni co do tego, że przyszły dom musi być wzniesiony w zgodzie z naturą oraz że w jego centralnym punkcie powinien stanąć kominek. – Kiedy przyszedł czas na wybór projektu, postanowiliśmy, iż będziemy przeglądać katalogi osobno – podkreśla Marek Krokos. – Chodziło nam o to, aby nie sugerować sobie wzajemnie żadnych rozwiązań i dokonać naprawdę wolnego wyboru. Przerzuciliśmy półtora tysiąca projektów i... okazało się, że jesteśmy doskonale dobranym małżeństwem, bo spodobał się nam ten sam budynek.
Znając swoje zamiłowanie do majsterkowania oraz pasje: kulinarną i wędkarską, doszedłem na przykład do wniosku, iż koniecznie muszę wygospodarować dla siebie jakiś azyl-pracownię. W ten sposób projekt bez piwnicy zamienił się na projekt z piwnicą. Renata i Marek planowali początkowo, że podziemna kondygnacja znajdzie się tylko pod częścią mieszkalną domu. Po zastanowieniu dodali jednak drugi, podziemny garaż, do którego wjeżdża się od strony ogrodu. Tajemnica piwnicypiwnica to spory wydatek ... Cieszę się jednak, że powstała – stwierdza pan domu. – Z jednej strony jest to dodatkowa powierzchnia i łatwiej pomieścić się ze wszystkimi dobrami, w które człowiek obrasta z upływem lat, z drugiej... kiedy budowałem ten dom w 2001 roku, marzyłem o wentylacji mechanicznej z rekuperacją. Niestety nie było nas wówczas stać na taki wydatek.Aby osiągnąć podobne efekty, można jednak wykonać prosty GWC, czyli gruntowy wymiennik ciepła. W naszym domu taką rolę pełni piwnica! Jest ona rozszczelniona, co oznacza lekkie uchylenie wszystkich okienek. W połączeniu ze szczelnymi oknami na wyższych kondygnacjach oraz wentylacją grawitacyjną, taki system sprawdza się doskonale. Zimą mroźne powietrze zasysane do piwnicy z zewnątrz ma temperaturę ujemną, a tu w okolicach Białej Podlaskiej potrafi solidnie przymrozić. Dobrze zaizolowana podziemna kondygnacja działa wówczas jak klasyczny GWC i sprawia, że powietrze dostarczane do części mieszkalnej jest już podgrzane do temperatury około 5°C! W kilku miejscach domu, na przykład tuż przy kominku, znajdują się wyloty rur, którymi jest ono dostarczane. W okresie upałów powietrze jest z kolei schładzane, a jego obieg jest dodatkowo wspomagany przez znajdujący się w piwnicy wentylator. Latem dobrze zaizolowany dom prawie się nie nagrzewa. Jeśli jest w nim zbyt chłodno, wystarczy uchylić nieco okna i wpuścić tyle ciepłego powietrza, ile potrzeba. To oczywiście sytuacja modelowa. – Kiedy jednak w domu mieszkają dwie nastolatki... One bardzo często „zapominają” o zamknięciu drzwi na taras i w domu po jakimś czasie robi się upalnie – mówi Marek. – Wówczas piwniczny GWC jest niezastąpiony. Trzeba tylko uchylić okna połaciowe i włączyć wentylator w piwnicy. Wystarczy kwadrans i gorące powietrze zostaje wypchnięte przez okna dachowe, a jego miejsce zajmuje chłodne powietrze z podziemnej kondygnacji. Mówiąc o kosztach wykonania piwnicy, warto pamiętać, że dzięki nowoczesnym materiałom można je w poważnym stopniu zredukować. Jeszcze do niedawna mur piwniczny wykonywano przeważnie jako ścianę trójwarstwową. Hydroizolacja, a więc kluczowa jej część, znajdowała się w bezpośrednim kontakcie z gruntem.
Nie ukrywam, że piwnica to spory wydatek... Cieszę się jednak, że powstała – Hydroizolacja na bazie wodorozcieńczalnych bitumów znajduje się wówczas na ścianie fundamentowej z bloczków betonowych i zakryta jest wspomnianymi płytami ze spienionego polistyrenu. Płyty wystające ponad poziom gruntu mocuje się dodatkowo do ściany kołkami, następnie pokrywa warstwą kleju, zatapia siatkę i po zagruntowaniu można przykleić płytki elewacyjne. Taki system jest znacznie tańszy od ściany trójwarstwowej. Mniej wydaje się zarówno na materiały, jak i na wykonawstwo. Ogrzewanie w domu– Jak już wspominałem, kominek był w naszych głowach, na długo zanim powstał dom – mówi Marek Krokos. – Kiedy jednak przyszło do konkretów, to zdaliśmy się na opinie specjalistów. Polecono nam firmę Jøtul. Wynikiem szczegółowych konsultacji jest również to, że zdecydowaliśmy się na kominek z przewodami rozprowadzającymi ciepłe powietrze. Specjaliści zajmujący się ogrzewaniem wytłumaczyli nam, że w przypadku urządzeń grzewczych z płaszczem wodnym nie dochodzi do pełnego dopalenia gazów, a więc spalane drewno nie jest wykorzystywane w sposób optymalny. Kierowały nami również kwestie bezpieczeństwa.
Żaden z producentów kominków z płaszczem wodnym nie chciał, bo nie mógł dać gwarancji na działanie takiego kominka w układzie zamkniętym. Instalatorzy stwierdzali krótko: nie istnieje taki zawór bezpieczeństwa, który w razie awarii lub wyłączenia prądu, napędzającego pompę obiegową, w odpowiednio szybkim czasie odprowadzi wystarczającą ilość przegrzanej pary wodnej. Do poszczególnych pomieszczeń w domu doprowadzone są rury, przez które dostarczane jest ciepłe powietrze – Staramy się, aby w czasie naszej nieobecności temperatura w domu nie spadała poniżej 18°C – podkreśla Marek Krokos. – Większość ludzi, słysząc o ogrzewaniu elektrycznym, myśli od razu: Ależ to musi być potwornie drogie! Błąd! Przy właściwej izolacji termicznej domu ogrzewanie elektryczne jest dobrą alternatywą. Jeżeli dorzuci się do tego prąd dwutaryfowy, to nawet fakt, że energia elektryczna w województwie lubelskim jest najdroższa w kraju, nie zmienia korzystnego obrazu. W ubiegłym roku w okresie zimowym płaciliśmy za prąd średnio 270 złotych miesięcznie – ogrzewanie, ciepła woda użytkowa, oświetlenie i sprzęt AGD. Po zainstalowaniu kolektora próżniowo-rurowego na południowej stronie dachu, prognozuję opłaty na poziomie 150 złotych i to z uwzględnieniem podwyżek cen prądu. Stąd prosty rachunek, że kolektor zwróci się nie po 5–6 latach, a już po 3! Kłopoty z kominem
Skutkiem tego przepływ spalin miał charakter burzliwy. Dochodziło do pulsacji. Trudno było też regulować proces spalania. Ponieważ nieszczęścia według przysłowia chadzają parami, więc na opisany problem nałożył się jeszcze drugi. Drewno, którym paliliśmy, nie było odpowiednio wysezonowane. Zbyt krótko leżało w składziku i zawierało zbyt dużo wilgoci. Efekt końcowy był taki, że komin, który w górnej części nagrzewał się zbyt słabo, działał jak chłodnica. Dochodziło do wykraplania się pary wodnej, a efektem tego było regularne zalewanie kuchni oraz jadalni. Powiem krótko: brud, smród, duże kłopoty i zwątpienie, czy aby na pewno wybór był właściwy. Rozwiązanie okazało się, jak to zwykle bywa, bardzo proste. Kominiarz polecił mi nasadę na komin firmy Polmar z Tykocina. Jest to wykonany ze stali kwasoodpornej regulator, a właściwie optymalizator ciągu kominowego. Po zainstalowaniu tego urządzenia przepływ spalin w kominie uspokoił się, stał się laminarny. Możliwe było również regulowanie procesu spalania. Eksploatacja ogrzewania powietrznego powoduje konieczność częstszego odnawiania powłok malarskich oraz tapet niż w domach bez takiego ogrzewania Dom to azyl, a nie muzeumNa parterze w domu Renaty i Marka znajduje się kuchnia połączona z salonem i jadalnią. Ważnym pomieszczeniem jest także gabinet, który w razie potrzeby pełni funkcję pokoju gościnnego.– Jeśli chodzi o gabinet, to jedną z jego funkcji jest zapobieżenie „ciąganiu” komputera po całym domu – podkreśla Marek. – Nie jestem przeciwnikiem nowoczesnej techniki, tym bardziej że sporą część swoich obowiązków zawodowych wykonuję właśnie dzięki poczcie elektronicznej i Internetowi. Uważam jednak, że dla normalnego, zdrowego funkcjonowania domu należy ograniczyć ekspansję sieci oraz komputerów. To dlatego nie ma ich nigdzie poza gabinetem. Jeżeli żona, córki lub ja mamy potrzebę skorzystania z dobrodziejstw nowoczesnej elektroniki, jeżeli chcemy popracować lub się rozerwać, korzystamy z gabinetu.
– To powinno być miejsce, gdzie żyje się normalnie, bez ciągłego stresu, że coś się rozleje, coś się rozsypie... – podkreśla Marek Krokos. – A jeśli nawet... to nie ma tragedii. Może tuż po przeprowadzce żona i ja mieliśmy lekkie tendencje do zamieniania domu w muzeum, ale zostały one skutecznie wyleczone przez naszą suczkę Bastę. Kiedy była szczenna, przygotowaliśmy dla niej kojec w garażu, gdzie miała przebywać z psiakami. To była jednak czysta teoria. Dziewczyny niemal codziennie przynosiły szczeniaki do domu. Kiedy sześć małych alaskanów zaczynało buszować po wszystkich kątach... doszliśmy do wniosku, że nasze wyobrażenia o jakimś hipotetycznym ładzie wnętrza to najzwyklejsze zawracanie głowy. No i co z tego, że zamaskowanie przejścia przez żywopłot, które urządziły sobie szczeniaki, zajęło mi aż cztery lata? Przynajmniej pieski miały dobrą zabawę. Mówiąc o kosztach wykonania piwnicy, warto pamiętać, że dzięki nowoczesnym materiałom można je w poważnym stopniu zredukować Ogrzewanie powietrzne ma jedną wadę, jego eksploatacja powoduje konieczność częstszego odnawiania powłok malarskich oraz tapet niż w domach bez takiego ogrzewania. – Mając trzy kobiety w domu i tak nie uniknąłbym remontu co dwa, trzy lata – śmieje się Marek. – Mniej więcej z taką częstotliwością moje panie nabierają ochoty do przeprowadzania zmian. Najczęściej odbywa się to w taki sposób, że przyprowadzam do domu majstra, daję moim kobietom wolną rękę, a sam... jadę z kolegami na żagle. Kiedy wracam, dom jest jak nowy, a w dodatku wszystko wykonane według wizji żony i córek! Jeśli chodzi o wystrój domu, to ani ja, ani Renata nie przywiązujemy większej wagi do detali. Z dużą rezerwą odnosimy się również do tworzenia jakichś wysublimowanych aranżacji przestrzeni. Oboje stawiamy przede wszystkim na funkcjonalność.
Wspólną pasją wszystkich domowników są narty. Latem rodzina wyjeżdża więc przeważnie tylko na krótko, „gdzieś, gdzie jest ciepło”, a większość urlopu wykorzystuje zimą. – Uwielbiam też łowić ryby i praktycznie nie ma zimy, żebym nie znalazł się nad Siemianówką, latem zaś wyjeżdżam na północ Norwegii – mówi dyrektor Krokos. – Ale łowienie to nie tylko przysłowiowe moczenie kija. To również projektowanie i wykonywanie wędek. Dla laików brzmi to może mało porywająco, ale ja mogę opowiadać godzinami o sekretach podlodowych połowów. Inną moją pasją jest gotowanie. To dlatego tuż obok jednego ze składów drewna na podwórku znajduje się wędzarnia. Sam przygotowuję tam szynki, kiełbasy, ryby. Lubię polską kuchnię. Szczególnie kuchnię z Podlasia. Przepadam też za daniami gruzińskimi. A najbardziej za szaszłykami. Mało kto wie, że... to coś, co podaje się w Polsce pod nazwą szaszłyk, z prawdziwym kaukaskim daniem ma niewiele wspólnego. Widziałem już mięso nadziewane z kiszonym ogórkiem, papryką... ze słoninką... To nie tak! Zupełnie nie tak! Prawdziwy szaszłyk to mięso pieczone na szpadzie, które wcześniej zostało odpowiednio zamarynowane. Do tego podaje się dwa, trzy plasterki świeżego ogórka lub pomidora, surową cebulę i kawałki koziego sera do przegryzania. A wszystko to należy wzbogacić złożoną kaukaską przyprawą o nazwie adżika.
Marek Żelkowski |
|||||||||||||||
|
dodano: 02.06.2009. |
|||||||||||||||
| zmieniono: 23.03.2011. | |||||||||||||||















