Budujemy Dom
Instalacje / Kotły i podgrzewacze / Artykuły

Czy warto kupować kotły o klasie emisji niższej niż 5?

Podpisane jesienią 2017 r. ministerialne rozporządzenie w sprawie kotłów na paliwa stałe zakończyło pewną epokę – kotły o klasie emisji niższej niż 5. oraz w ogóle bezklasowe „kopciuchy” kupimy już tylko do połowy 2018 r. Jednak bardzo wątpliwe czy warto to zrobić. I to nawet kupując kocioł tanio na wyprzedaży.

Czy warto kupować kotły o klasie emisji niższej niż 5?

Uwaga!Z artykułu dowiesz się:

  • O konieczności dostosowania kotłów do wymogów klasy 5.
  • Dlaczego tak ważna jest wymiana kotłów "wszystkopalnych" na kotły lepszej jakości?
  • Jak wygląda porównanie kotłów bezklasowych z urządzeniami 5. klasy?
  • Dlaczego kupowanie taniego paliwa to pozorna oszczędność?
  • Jakie czynniki wpływają na emisję zanieczyszczeń?
  • O planowanym wprowadzeniu certyfikatów dla paliw
  • Czy obecne i tworzone przepisy są odpowiednie do walki z zanieczyszczeniami?

Dla producentów kotłów rozporządzenie z końca 2017 r. oznacza prawdziwą rewolucję. Wcześniej mogli wytwarzać i sprzedać właściwie dowolne urządzenia – nie było żadnych obligatoryjnych norm określających emisję substancji szkodliwych ani sprawności spalania.

Teraz zarówno producentów, jak i kupujących rzucono na głęboką wodę, bo zdecydowana większość kotłów na rynku nie spełnia wymogów klasy 5., nawet nie ma certyfikatu potwierdzającego którąkolwiek klasę emisji. Do tego urządzenia spełniające nowe wymagania to niemal wyłącznie kotły z podajnikiem (automatyczne), dość drogie i przystosowane tylko do niektórych paliw, przede wszystkim węgla-groszku oraz peletów. Zaś dostępne na rynku kotły zasypowe 5. klasy można policzyć dosłownie na palcach jednej ręki. A to właśnie modele zasypowe stanowiły do tej pory większość sprzedawanych urządzeń.

Zamieszanie jest więc spore i pojawia się pytanie, czy warto kupić bezklasowy kocioł "na wszystko", póki są dostępne?

Kocioł na paliwo stałe  5. klasy
Na razie spełnienie wymogów 5. klasy jeszcze nie jest standardem. Dlatego producenci chętnie się tym chwalą. Podobnie jak wysoką sprawnością spalania. (fot. Galmet)

MNIEJSZA EMISJA, WYŻSZA SPRAWNOŚĆ

Wprowadzenie rozporządzenia o kotłach na paliwa stałe motywowano przede wszystkim chęcią wyeliminowania z rynku tzw. kopciuchów – najgorszej jakości kotłów zasypowych, które nie spełniają żadnych norm emisyjności. Bowiem to w nich upatruje się głównego źródła tzw. niskiej emisji, czyli zanieczyszczenia powietrza pochodzącego z małych, domowych kotłowni. Niska emisja, przede wszystkim pył, przyczynia się w znacznej mierze do powstania smogu – będącego zmorą wielu miejscowości w sezonie grzewczym. Czystość spalania nie jest przy tym jakimś abstrakcyjnym problemem, który nie bardzo nas dotyczy. Paląc w kopcącym czarnym dymem kotle zatruwamy przede wszystkim najbliższe otoczenie, czyli ostatecznie siebie i swoją rodzinę.

Przeczytaj także: SMOG W POLSCE! Źródła i konsekwencje zanieczyszczenia powietrza

Głównym źródłem smogu, zagrażającym zdrowiu i życiu tysięcy Polaków są przydomowe kotłownie, ze starymi piecami opalanymi byle czym.

Jeżeli kogoś nie przekonują argumenty tego rodzaju, pozostaje jeszcze czynnik ekonomiczny. Nowoczesne modele to nie tylko czystsze spalanie, ale i wyższa sprawność. Katalogowo przekracza ona 90%, jednak to wartość osiągana w specyficznych warunkach testowych – podobnie jak podawane w dokumentacji samochodów średnie spalanie. Realnie możemy liczyć na średnią sezonową sprawność na poziomie 75% wobec 60% dla kotłów bezklasowych.

Zaznaczmy od razu, że zakładamy, że oba urządzenia są pod względem mocy prawidłowo dobrane do potrzeb budynku oraz właściwie eksploatowane. Modele przewymiarowane, o zawyżonej mocy, będą działać zawsze z mocą sporo niższą od nominalnej, co fatalnie odbija się na ich sprawności. Czy 15 punktów procentowych to dużo? Wbrew pozorom – tak. Trzeba sobie uświadomić, że sprawność 60% oznacza w praktyce, że z każdej tony spalonego węgla wykorzystaliśmy efektywnie tylko 600 kg. Zaś 400 kg zostało zmarnowane na ciepło, które poszło w komin, niedopalony węgiel w popiele itd. Podniesienie sprawności do 75% to dodatkowe 150 kg efektywnie spalonego węgla z każdej spalonej tony. To z kolei oznacza, że możemy kupić mniej opału, mniej się też go nadźwigamy i wyniesiemy mniej popiołu.

Zakładając, że w bezklasowym kotle (sprawność 60%) spalamy w ciągu sezonu 3 tony węgla, to gdy mamy dobry model 5. klasy (realna sprawność 75%) – do uzyskania tej samej ilości ciepła wystarczą nam 2,5 t. Oszczędzamy pół tony. Przy obecnych cenach dobrego węgla sięgających 1000 zł/tona to zaoszczędzenie co sezon 500 zł. W tej sytuacji różnica w cenie urządzenia 5. klasy i bezklasowego wynosząca 3000–4000 zł zwróci się w ciągu 6–8 lat. To dużo mniej, niż przewidywany okres jego eksploatacji (ponad 10 lat). Przy czym tak jest bez jakichkolwiek dotacji na wymianę kotłów, a gminy coraz częściej organizują tego rodzaju wsparcie.

Uprzedźmy od razu, że porównujemy tu modele zasypowe z zasypowymi i automatyczne z automatycznymi. Zestawianie ze sobą kosztów zakupu prostego kotła zasypowego i zautomatyzowanego z podajnikiem – to po prostu manipulacja.

Stary kocioł na paliwo stałe
Stopniowo przybywa województw, w których trzeba wymieniać stare kotły, niespełniające obecnych norm emisji zanieczyszczeń. To jeden z argumentów za tym, by nie kupować już urządzeń pozaklasowych. (fot. L. Jampolska)

SKĄPY PŁACI DWA RAZY

Z poprzedniego podrozdziału jasno wynika, że dla kogoś, kto i tak musi kupić nowy kocioł, zakup pozaklasowego modelu w dłuższej perspektywie się po prostu nie opłaca. Liczenie zaś na to, że w urządzeniu "wszystkopalnym" da się przez lata spalać najgorsze, ale i najtańsze rodzaje węgla – niskoenergetyczny miał, muł i flot – może okazać się złudne. Rząd zapowiedział już bowiem, że pracuje nad rozporządzeniem zakazującym sprzedaży tych paliw na potrzeby gospodarstw domowych.

Kolejny czynnik to coraz liczniejsze i coraz bardziej radykalne uchwały antysmogowe w kolejnych województwach. Przykładowo, pod koniec 2017 r. przyjęto taką uchwałę dla Mazowsza (na marginesie warto odnotować, że odbyło się to jednogłośnie). Nie tylko wprowadza ona obostrzenia dla nowych instalacji. Dodatkowo już eksploatowane kotły bezklasowe mają być wymienione w ciągu 5 lat, zaś te klasy 3. i 4. w ciągu dekady. Po 5 latach bardzo poważne ograniczenia będą dotyczyć również kominków i pieców. Może się więc okazać, że wprawdzie tanio kupimy kocioł wyprzedawany z magazynowych zapasów, ale za kilka lat będziemy musieli go i tak zmienić. A to już się zdecydowanie nie opłaci.

Rachunek ekonomiczny jest za to często mało korzystny dla tych, którzy już kocioł użytkują. Zwłaszcza jeśli jest to dość nowoczesne urządzenie o wysokiej sprawności – tyle że o gorszej klasie misji, np. 3. lub 4. Szczerze mówiąc, ich wymiana nie ma ani technicznego, ani ekonomicznego uzasadnienia. O ile różnica w emisji pyłu i innych zanieczyszczeń w przypadku modeli bezklasowych jest faktycznie duża, ocenia się, że nawet 5-krotna, to w rzeczywistych wa-runkach pracy różnica pomiędzy klasą 4. i 5. będzie trudna do zauważenia. Podobnie jest ze sprawnością.

Przeczytaj także: Jak rząd i samorządy walczą ze smogiem?

Wyjaśniamy, jak nowe prawo wpłynie na nasze portfele i jakie są spodziewane efekty dla środowiska.

NIE TYLKO KOCIOŁ, CZYLI POMIĘDZY TEORIĄ A PRAKTYKĄ

Sama konstrukcja kotła to bynajmniej nie jedyny czynnik wpływający na emisję zanieczyszczeń. Ogromne znaczenie ma ponadto:

  • jakość paliwa – każdy kocioł jest przy projektowaniu optymalizowany z myślą o konkretnych parametrach opału, Nawet najlepszy nie będzie działał prawidłowo na paliwie złej jakości lub nieodpowiednim dla jego budowy. W szczególności spalanie takich paliw jak miał wymaga specjalnych rozwiązań konstrukcyjnych;

  • poprawnego doboru mocy do zapotrzebowania budynku na ciepło – kotły na paliwa stałe bardzo tracą na sprawności działając z mocą znacznie poniżej nominalnej. Dlatego właśnie przewymiarowanie kotła ma tak fatalne skutki, bo nigdy nie pracuje on z mocą nominalną;

  • dobrej obsługi kotła – powinien mieć regularnie czyszczony wymiennik, parametry pracy podajnika muszą być dobrze ustawione, a każda zmiana paliwa wymaga ich korekty. W przypadku kotłów zasypowych działanie użytkownika jest jeszcze ważniejsze. Przykładowo coraz więcej firm zaleca rozpalanie w kotle od góry. W tym wariancie podpałkę układamy na grubej warstwie opału, który następnie spala się jak świeca – od góry do dołu, dając niewiele dymu.

Trudno powiedzieć, który z tych czynników jest najważniejszy. Z całą pewnością wystarczy zaniedbać jednego, żeby zepsuć efekt końcowy.

Sterownik nowoczesnego kotła na paliwo stałe
Dobry kocioł nie gwarantuje jeszcze czystego spalania. Musi być prawidłowo dobrany do budynku, właściwie sterowany i zasilany odpowiedniej jakości paliwem. (fot. SAS)

Szczególna uwaga należy się paliwom, skoro to je obok samych kotłów uznano za główny czynnik sprzyjający powstawaniu smogu. W związku z tym rząd planuje wprowadzać certyfikaty dla paliw i kontrolować składy węgla, żeby wyeliminować najgorsze jakościowo paliwa – muł i flot – będące w zasadzie odpadami, powstającymi przy przeróbce węgla. Jednak certyfikaty to kolejne koszty dla sprzedawców paliw, zatem ich ceny jeszcze wzrosną. A to zbyt wygórowane ceny są siłą napędową skłaniającą właścicieli domów jednorodzinnych do używania złych ale tanich paliw do których spalania domowe kotły po prostu nie są przystosowane. Do tego nowi pracownicy inspekcji handlowej (ktoś musi przeprowadzać kontrole) to większe wydatki budżetu, co odbije się to na wszystkich podatnikach.

Nie brano w ogóle pod uwagę pójścia inną drogą – obniżenia opodatkowania dobrych gatunków węgla, co spowodowałoby spadek cen dla odbiorców detalicznych. Wówczas kupno mułu i flotu automatycznie stałoby się mniej uzasadnione. A przypomnijmy, że te paliwa pojawiły się na rynku detalicznym dość niedawno, w wyniku wzrostu cen normalnego węgla. Takie obniżenie stawek podatkowych nie musiałoby wcale oznaczać zmniejszenia wpływów z nich. Prawdopodobnie zmniejszyłby się rynek nielegalnego obrotu węglem i obroty w tym normalnym stały by się większe. Dobrym przykładem jest wprowadzone przed laty zmniejszenie stawek akcyzy na alkohol. Wpływy budżetowe z tego tytułu wtedy wzrosły.

PRZEPISY PEŁNE WAD

Dążenie do wyeliminowania z rynku najgorszych, pozaklasowych kotłów oraz paliw złej jakości jest jak najbardziej słuszne. Jednak zakres i sposób wprowadzenia nowych regulacji budzi wiele zastrzeżeń. Przede wszystkim zupełnie bez potrzeby zastosowano terapię szokową – od braku jakichkolwiek wymagań od razu do najwyższej 5. klasy. Skutkiem jest żałośnie mały wybór spełniających nowe wymogi modeli zasypowych (bez podajnika). Sami wytwórcy kotłów deklarowali, że na opracowanie takich rozwiązań będą potrzebować od roku do dwóch lat.

Nowe regulacje najsilniej uderzą przy tym w małe, działające lokalnie, często rodzinne firmy kotlarskie. Dla nich konieczność szybkiej zmiany produkcji oraz wykonania badań atestacyjnych może oznaczać zbyt wysokie koszty.

Kocioł na paliwo stałe z podajnikiem
Wyśrubowane normy emisji spełniają obecnie głównie urządzenia z podajnikiem. Na razie na nich producenci koncentrowali swoje wysiłki. Kotłów zasypowych 5. klasy prawie nie ma. (fot. Tekla)

Niektóre regulacje, np. zakaz wyposażania kotłów w ruszt awaryjny, wydają się po prostu nieprzemyślane. Argumentowano to tym, że taki ruszt może służyć do spalania śmieci. Niewątpliwie może, podobnie jak kocioł zasypowy, kominek albo piec. A ich sprzedaży przecież nie zakazano. Ruszt awaryjny używany zgodnie z przeznaczeniem, czyli na wypadek awarii sieci zasilającej lub podajnika kotła, umożliwia w miarę normalne funkcjonowanie w domu w takiej kryzysowej sytuacji. Wiele instalacji jest w stanie jakoś działać nawet przy wyłącznie grawitacyjnym obiegu wody. Ostatecznie zaś pompę obiegową c.o. da się zasilić z akumulatora. To dużo mniejszy pobór prądu, niż przy zasilaniu podajnika, dmuchawy i automatyki (całego osprzętu kotła).

Ponadto to ograniczenie da się łatwo obejść – dorobić np. wyjmowany ruszt żeliwny bądź stalowy. Poza tym w niektórych modelach znajduje się tzw. ruszto-deflektor, bo pełni obie te funkcje. Po zmianie przepisów wystarczy go przemianować na deflektor i sprawę mamy z głowy. Także sposób przeprowadzenia konsultacji w sprawie rozporządzenia nie świadczy dobrze o kompetencjach odpowiedzialnych za nie osób. Znacząco niedoszacowano liczbę firm kotlarskich w kraju i nie przesłano im projektu. Za to na liście firm, do których się zwrócono, znalazł się duży koncern, zajmujący się techniką grzewczą – tyle że w ofercie nie ma on w ogóle urządzeń na paliwa stałe.

Kocioł wyposażony w ruszt awaryjny
Ministerialne rozporządzenie zakazuje wyposażania kotłów w ruszt awaryjny (nad palnikiem). To ewidentnie nieprzemyślane posunięcie. (fot. Klimosz)

Nowe przepisy można przy tym łatwo obejść. Nie odnoszą się one bowiem np. do kotłów na biomasę inną niż drzewna. Tylko patrzeć, jak na rynku pojawią się modele do spalania pestek, łupin orzechów itd. Przynajmniej oficjalnie, tzn. takie paliwo będą mieć wpisane w dokumentacji. Może brzmi to absurdalnie, lecz nie jest wcale dziwniejsze od upowszechnienia się zwykłych żarówek w wersji wstrząsoodpornej. Jako żarówki specjalne nie podlegały bowiem wycofaniu. Za to formalnie nie są przeznaczone do pomieszczeń mieszkalnych. Podobny wybieg może zostać zastosowany również w przypadku kotłów.

Kocioł na biomasę
Nowe przepisy nie dotyczą kotłów na biomasę inną niż drzewna. Ich liczba na rynku prawdopodobnie wzrośnie. (fot. Biowat)

Rozporządzenie w sprawie kotłów

Od 1 października 2017 r. obowiązuje Rozporządzenie Ministra Rozwoju i Finansów z dnia 1 sierpnia 2017 r. w sprawie wymagań dla kotłów na paliwo stałe. Zgodnie z nim nie wolno już wprowadzać do obrotu kotłów o klasie czystości emisji niższej niż 5. (najwyższa), zgodnie z normą PN-EN 303-5:2012. Kotły wyprodukowane przed wejściem w życie rozporządzenia będzie zaś można jeszcze sprzedać do końca czerwca 2018 r.

Rozporządzenie stawia zasadniczo te same wymogi co unijna dyrektywa w sprawie ekoprojektu (ecodesign), która zacznie obowiązywać od 2020 r. W związku z tym dziwi pośpiech z którym wprowadzano rozporządzenie – z tak ostrymi regulacjami można było poczekać do 2020 r., zaostrzając wymogi stopniowo. Tymczasem z rozporządzeniem, którego projekt pochodzi jeszcze z września 2016 r. nagle zaczęto się spieszyć – ukazało się we wrześniu, obowiązuje zaś już od 1 października.

Według projektu terminem wejścia w życie miał być styczeń 2018 r., zaś wyprzedaż zapasów magazynowych miała być możliwa do października 2018 r. Taki harmonogram wprowadzania zmian był rozsądniejszy, bo produkcji w zakładach przemysłowych nie da się nagle przestawić. Ponadto uzyskanie atestu potwierdzającego 5. klasę wymaga czasu i sporo kosztuje – badanie trzeba zrobić osobno dla każdej mocy kotła (nie dla całego typoszeregu), zaś akredytowanych laboratoriów jest bardzo mało.

Jarosław Antkiewicz
fot. otwierająca: Tomasz57 (forum.budujemydom.pl)

aktualizacja: 2018-02-06

Dodaj komentarz

Zdaniem naszych Czytelników

i jak zwykle potraktowano wszystkich jak oszustów,bo jak będzie dodatkowy ruszt to trzeba spalać śmieci,a nie np. sezonowane drewno.Normalnych ludzi traktuje się jak idiotów którzy palą plastikowymi butelkami jakby nie wiedzieli że to "zabije"kocioł No ale jak ktoś chciał być ...

Gość sławek

06 Lut 2018, 15:15

Chcesz wiedzieć więcej - zajrzyj na Forum.BudujemyDom.pl
Zadaj pytanie naszemu ekspertowi
 
Nowe kotły na paliwo stałe w ofercie ATMOS
Nowe kotły na paliwo stałe w ofercie ATMOS Wśród nowości w ofercie ATMOS są kotły na pelet drzewny D15PX i D20PX, które są dostarczane jako kompaktowe urządzenia z wbudowanym palnikiem, ...
Immergas Polska w gronie najszybciej rozwijających się firm w Polsce wg Forbesa
Immergas Polska w gronie najszybciej rozwijających się firm w Polsce wg Forbesa Firma Immergas Polska znalazła się wśród prestiżowego grona laureatów "Diamentów Forbesa 2018" - dorocznego rankingu przedsiębiorstw, ...
Nowość! SAS ECO-PELL - dwupaliwowy kocioł 5 klasy z podajnikiem tłokowym
Nowość! SAS ECO-PELL - dwupaliwowy kocioł 5 klasy z podajnikiem tłokowym Nowość SAS ECO-PELL to automatyczny dwupaliwowy kocioł do ogrzewania dużych obiektów, gdzie paliwem jest biomasa w postaci sprasowanego ...
Najbardziej znane marki
Kotły na paliwo stałe - ranking rozpoznawalności firm i produktów
Kotły gazowe - ranking rozpoznawalności firm i produktów
Klub Budujących Dom


Wypełniaj ankiety i zbieraj punkty
na bezpłatną prenumeratę
i inne nagrody

  • Polecamy również
    Czas na Wnętrze Vademecum Domu Energooszczędnego ABC Budowania Dom Polski Wnętrza Twój Dom Twój Styl
Wydanie tabletowe
Budujemy Dom
Mamy dla Ciebie prezent!
Zapisz się do bezpłatnego newslettera BudujemyDom.pl i pobierz GRATIS elektroniczne wydanie miesięcznika "Budujemy Dom".
W każdy czwartek otrzymasz darmowy
poradnik budowlany, a w nim:
  • aktualności z rynku budownictwa jednorodzinnego,
  • porady budowlane,
  • najciekawsze tematy z forum.budujemydom.pl,
  • zapowiedź raportu miesiąca dostępnego w serwisie
    w pełnej wersji.

Czas na wnętrze