Budujemy Dom
Stan surowy / Ściany i stropy / Z życia wzięte

Uważaj na firmy budowlane

Trzy lata temu zbudowaliśmy z żoną udany, jak nam się zdawało, dom. Według prostego projektu, murowany, nie za duży (ok. 150 m2 pow. użytkowej), a w miarę przestronny. Właściwie nie my zbudowaliśmy, ale firma prowadzona przez dwóch młodych ludzi.

Zdecydowaliśmy się na taki wariant, wychodząc z założenia, że lepiej znamy się na zarabianiu na dom, niż na jego stawianiu. Panowie chwalili się, że budują 20 domów rocznie, pokazali nam zdjęcia z wcześniejszych budów i zaproponowali sensowną cenę. Podpisaliśmy więc umowę na stan surowy zamknięty.

Początek miło nas zaskoczył: trójka murarska była myśląca, pracowita i… niepijąca. Dom bez dachu i schodów stanął w trzy tygodnie. Podobnie prezentowali się dekarze i cieśle – po czterech miesiącach mogliśmy z czystym sumieniem rozliczyć ostatnią fakturę. Stanęło pytanie – co dalej? Ponieważ z dotychczasowego obrotu spraw byliśmy zadowoleni, a „nasza” firma reklamowała się jako budująca pod klucz, naturalnym odruchem było zaproponowanie jej dalszej współpracy.

I tu zaczęły się „schody” – pewne zachowania właścicieli, których niestety w porę nie rozszyfrowaliśmy. Na nasze prośby o spotkanie w sprawie dalszej umowy panowie, wcześniej uprzedzająco uczynni, teraz reagowali z opóźnieniem i niemrawo. Byli wciąż zajęci, przekładali termin, albo w końcu umawiali się i nie przyjeżdżali. Kiedy w końcu jeden z nich poinformował nas przez telefon, że jego partner miał ciężki wypadek, uznaliśmy że kręcą. Trzeba dać im spokój i poszukać innego wykonawcy.

Ale dwa tygodnie później pojawili się obaj, w tym jeden z autentycznym szwem na głowie. To uśpiło naszą czujność, zasiedliśmy więc do rozmów. W ich wyniku, po przedłużającym się znów w nieskończoność oczekiwaniu, otrzymaliśmy kosztorys na drugi etap. Po pierwsze nieprecyzyjny (wszystkie powierzchnie zawyżone, a dom przecież świetnie znali, bo mieli u siebie projekt budowlany ), a po drugie – zaporowy. Ceny z reguły mocno przewyższały te znane nam z rynku. Wyglądało na to, że nasi wykonawcy robią wszystko, by nas do siebie zniechęcić.

My jednak byliśmy uparci. Postanowiliśmy kontynuować rozmowy, negocjując każdą pozycję z osobna. Powód był prosty: zanim zaczęliśmy budowę byliśmy trochę przestraszeni legendami na temat złych praktyk wykonawczych, nieuczciwości i pijaństwa budowlańców. Nie znamy się na budowaniu, więc skoro udało nam się trafić na firmę trzeźwą, sprawną i uczciwą, chcieliśmy za wszelką cenę zatrzymać ją do końca. I postawiliśmy na swoim – umowa na stan deweloperski została podpisana.

Prace ruszyły, ale szły już znacznie wolniej, a szefowie firmy mieli dla nas dużo mniej czasu. W końcu, po upływie kolejnych 9 miesięcy zamieszkaliśmy we własnym domu. Entuzjazm, że dom stoi i „trzyma się kupy”, nie pozwolił nam dostrzec licznych fuszerek. Gips-kartony na poddaszu popękały w ciągu pierwszego półrocza. Rachunki za gaz po pierwszej zimie były monstrualne, a mimo to w sypialniach wiało. Pokoje pod skosami, choć zamieszkane, były wiecznie niewykończone, bo czuliśmy, że prędzej czy później coś z tym problemem trzeba będzie zrobić. Przez trzy lata nie mieliśmy nawet motywacji, żeby wstawić na poddasze porządne meble.

W tym roku zdecydowaliśmy się na desperacki ruch: dosyć marznięcia, robimy generalny remont. Znaleźliśmy firmę, która specjalizuje się w docieplaniu i wykańczaniu poddaszy. Nie mieliśmy gwarancji, że zrobią lepiej, ale wystarczyła mina szefa, kiedy zobaczył nasze ściany: omal się nie przewrócił. A potem nastąpiła odsłona – zdjęcie starych gips-kartonów. Naszym oczom ukazał się widok fascynujący: wiatroizolacja widoczna przez kilkucentymetrowe szpary w płytach wełny i kompletnie niedocieplona drewniana murłata na ściance kolankowej (w tym miejscu wiało najbardziej i nic dziwnego – jedyną izolacją było tu 10 cm drewna). Brakowało też wełny w szczelinie między skrajną krokwią a ścianą szczytową poddasza.

Ale najciekawszy widok przedstawiała konstrukcja stalowych profili pod płyty suchego tynku, porzeźbiona z kawałków stali i drewnianych klinów, przybita na sztywno do krokwi wkrętami do… drewna! Dopiero od nowej ekipy dowiedzieliśmy się, że profile mocuje się nie na wkręty, a na tzw. wieszaki, które zapobiegają pękaniu płyt, gdy więźba dachowa „pracuje”. Nasz nowy wykonawca i jego pracownicy zgodnie ocenili, że ktoś, kto to zrobił, robił to po raz pierwszy w życiu.

I to był właśnie jeden z powodów, dla którego właściciele firmy budującej nasz dom rękami i nogami bronili się przed jego wykańczaniem – po prostu nigdy wcześniej tego nie robili. Migali się, zamiast jasno nam powiedzieć o co chodzi. Były też pewnie inne, równie prozaiczne powody, które dziś są dla nas jasne: na stanie surowym zarabia się najwięcej w najkrótszym czasie. A inwestor po pierwsze najmniej się wtrąca (bo o betonie, zaprawach i zbrojeniu zwykle ma słabe pojęcie), a po drugie – najhojniej płaci, bo jeszcze MA pieniądze.

Teraz nasz remont, przekoczowany przez nas na materacach na parterze w chmurach „cekolowego” pyłu, szczęśliwie dobiegł końca. Poddasze mamy jak nowe: piękne, równiuteńkie i ciepłe. Ale kosztowało nas 13 tys. złotych (z materiałami) i trzy sezony marznięcia. A wszystko przez nasz bezsensowny upór. Lepiej poszukać prawdziwych specjalistów i sprawdzić ich (przed i po), niż zmuszać wykonawcę do odbycia „kursu doszkalającego” na nasz koszt.

aktualizacja: 2008-12-05

Dodaj komentarz

Zdaniem naszych Czytelników

Powiem Ci tak, ja na co dzien pracuje z ludzmi i po kilku latach ustanowilam sobie taka oto wewnetrzna zasade ktora znacznie ulatwia mi prace i zycie a co najwazniejsze pozwala oszczedzic moj czas i nerwy; mianowicie zadnych decyzji o wspolpracach jakichkolwiek na odleglosc, tylko rozmowa face2face ...

Gość Agentka

16 Wrz 2017, 11:01

Chcesz wiedzieć więcej - zajrzyj na Forum.BudujemyDom.pl

Zobacz też:

Strop VECTOR z najlepszą akustyką na rynku
Strop VECTOR z najlepszą akustyką na rynku Zespolony Strop Gęstożebrowy VECTOR to innowacyjne rozwiązanie, które łączy zalety tradycyjnych systemów stropowych (typu Teriva i Filigran), ...
Bloczek akustyczny SILIKAT A PLUS od Grupy SILIKATY
Bloczek akustyczny SILIKAT A PLUS od Grupy SILIKATY Grupa SILIKATY ma w swojej ofercie bloczki silikatowe SILIKAT A PLUS, które doskonale nadają się do wznoszenia ścian o podwyższonej izolacyjności ...
Coraz więcej projektantów oraz inwestorów wybiera strop VECTOR
Coraz więcej projektantów oraz inwestorów wybiera strop VECTOR Strop to jeden z najważniejszych elementów konstrukcyjnych budynku. Odpowiedni jego wybór zapewnia przede wszystkim bezpieczeństwo i późniejszy ...
Najbardziej znane marki
Materiały ścienne - ranking rozpoznawalności firm i produktów
Klub Budujących Dom


Wypełniaj ankiety i zbieraj punkty
na bezpłatną prenumeratę
i inne nagrody

  • Polecamy również
    Czas na Wnętrze Vademecum Domu Energooszczędnego ABC Budowania Dom Polski Wnętrza Twój Dom Twój Styl
Wydanie tabletowe
Budujemy Dom
Mamy dla Ciebie prezent!
Zapisz się do bezpłatnego newslettera BudujemyDom.pl i pobierz GRATIS elektroniczne wydanie miesięcznika "Budujemy Dom".
W każdy czwartek otrzymasz darmowy
poradnik budowlany, a w nim:
  • aktualności z rynku budownictwa jednorodzinnego,
  • porady budowlane,
  • najciekawsze tematy z forum.budujemydom.pl,
  • zapowiedź raportu miesiąca dostępnego w serwisie
    w pełnej wersji.

Czas na wnętrze